*Violetta*
Obudziłam się w objęciach Leona i postanowiłam jeszcze nie wstawać, bo było mi taaaaaaaak dobrze, ale niestety Marika zaczęłam płakać. Założyłam na siebie swój satynowy szlafrok i podreptałam do tej małej istotki. Nakarmiłam ją i postanowiłam zrobić pyszne śniadanie dla ojca mojej córki.Zeszłam do kuchni i zaczęłam przygotowywać pyszne naleśniki. Po 10 minutach były gotowe, więc położyłam je na tacce do tego dołożyłam sok pomarańczowy i zaniosłam je do sypialni. Leon już nie spał i wpatrywał się w sufit.
-Dzień dobry kochanie-przywitałam się z nim całusem w usta.
-Hej księżniczko-powiedział z uśmiechem,a ja podałam mu tackę z jedzeniem
-Nad czym myślałeś-Zapytałam z ciekawości.
-Nad tym jak rok temu mogłem nie przyznawać się do naszej kochanej córeczki.-Powiedział
-Mam po nią iść? Bo i tak się obudziła.-Zapytałam
-Jak byś mogła?
-Mogę-Odpowiedziałam i poszłam do pokoju obok po naszą córkę, wzięłam ją na ręce i zaniosłam do sypialni mojego chłopaka.
-O idzie nasza kruszynka!-Krzyknął uradowany Leon i odłożył tackę jeszcze z połową jedzenia na szafkę nocną.
-Położyłam Marikę obok Leona na łóżku, a on zaczął się z nią bawić. Razem wyglądali tak słodko. Leon zaczął łaskotać dziewczynkę, a ona zaczęła się śmiać. Gdy skończył pocałował ją w nosek. Dziewczynka zarumieniła się.
-Violu rumieni się po tobie.-powiedział Leon
-Weź-zaczęłam i poczułam, że się rumienię.
-Mówiłem-Powiedział, a mała zaczęła się śmiać~jaka wesoła przy nim~pomyślałam i również zaczęłam zabawiać dziecko. Po godzinie dziewczynka zasnęła, a ja zaniosłam ją do jej pokoju. Po czy weszłam z powrotem do sypialni Leona.
-Kochanie co dzisiaj będziemy robić?-Zapytał Leon
-Nie wiem, a odprowadzisz mnie później do domu?-Zapytałam
-Jak to do domu? Przecież ja chcę spędzić z tobą trochę czasu.-Mówiąc to podszedł do mnie i zrobił smutną minkę ~ To chłopacy też to potrafią?~Zastanawiałam się, a on pocałował mnie namiętne w usta.
-Ok, jeszcze trochę zostanę, ale nie na zawsze-powiedziałam z uśmiechem, a on zrobił zdziwioną minę.
-A dlaczego nie na zawsze?
-Bo nie chcę ci sprawiać problemu.
-A czy ja mówiłem, że sprawiasz?
-Nie, ale masz swoje życie i nie chcę ci z Mariką przeszkadzać.
-Ty mi nie przeszkadzasz nigdy, a Marika to także moja córka i ma prawo mieszkać z ojcem i matką.
-Jesteś słodki wiesz?
-Wiem.-Mruknął mi do ucha, a po moim ciele przeszedł dreszcz.
-A jak mnie nie było to tęskniłeś?-Zapytałam z ciekawości
-Ty się jeszcze pytasz? Pół roku przed twoim przyjazdem zorientowałem się, że zapłodniłem cię i od tamtej pory chodziłem przybity, jak tylko Ludmiła zobaczyła mój stan powiedziała kiedy przyjeżdżasz i że mam córkę Nie mogłem się doczekać kiedy tylko cię spotkam.-Skończył swoją wypowiedz
-Naprawdę?-Zapytałam wzruszona
-Tak, kocham cię i nie mogę sobie wybaczyć, że jak mi powiedziałaś, że zostanę ojcem tak cię potraktowałem.
-Zapomnijmy o tym i zacznijmy wszystko od nowa, dobrze?-Zapytałam, a on w odpowiedzi pocałował mnie tak, że nasze języki walczyły ze sobą.-Mam rozumieć, że tak?-zapytałam po oderwaniu
-Tak-powiedział i się uśmiechnął.
-A teraz się ubieraj i idziemy razem robić śniadanie.
-Ok.-powiedział po czym wyjął ze szafy zestaw na dziś i ruszył do łazienki. Po 10 minutach wyszedł był bosko ubrany, a z daleka czuć było jego boskie perfumy.
-Wyglądasz bosko-mruknęłam gdy stanął obok mnie
-Dzięki-pocałował mnie w usta-Idziemy?-Zapytał po oderwaniu i złapał mnie za rękę.
-Tak-odpowiedziałam, po czym zeszliśmy na dół i zaczęliśmy przygotowywać gofry z owocami. Po 10 min. były gotowe Leon nalał jeszcze soku pomarańczowego do dwóch szklanek, a ja podgrzałam mleko dla Mariki gdyby się obudziła. Zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy zjadać posiłek.
-Violu, zamieszkasz u mnie z Mariką?-zapytał niepewnie Leon.
-Leoś a mam swój dom nie musisz się litować-odpowiedziałam
-Wiem, ale ja chcę żebyśmy zamieszkali razem u mnie.-powiedział, a ja się uśmiechnęłam
-Ty wiesz, że nie umiem ci odmówić nie?-Zapytałam
-Wiem.-Opowiedział, a ja akurat skończyłam śniadanie i on tak samo, wstałam, podeszłam do niego i usiadłam mu na kolana. On zbliżył swoją twarz do mojej, po czym oblizał moje wargi i swoje, a na koniec wbił się w nie. Całowaliśmy się dość długo i było by dłużej, ale Marika zaczęła płakać. Leon zdjął mnie ze swoich kolan i posadził na krześle obok, a sam wstał.-Ja idę-powiedział po czym wziął butelkę z mlekiem i ruszył do pokoju tej małej kruszynki.Nie czekałam na niego tylko zebrałam naczynia i zaniosłam je do zmywarki. Gdy wychodziłam z kuchni, Leon akurat schodził po schodach z NASZĄ córką,~jak oni razem słodko wyglądają.~pomyślałam.
-Leoś idę dziś z Mariką do Ludmiły idziesz z nami?-Zapytałam gdy szatyn stanął obok mnie
-Jasne, przy okazji pogadam z Diego.-Odpowiedział, a ja zrobiłam zdziwioną minę.
-To oni są razem?-Zapytałam
-Tak, jak ty wyjechałaś to oni się w sobie zakochali.
-To się wszystko pozmieniało.
-No tak trochę.-Zaśmialiśmy się po czym ubraliśmy Marikę i włożyliśmy ją do wózka, po czym ruszyliśmy do domu Lu. Szliśmy przepięknymi uliczkami miasta oczywiście ja szłam wtulona w Leosia, a on prowadził wózek z dzieckiem. Po drodze mijaliśmy ludzi, którzy byli szczęśliwi ~Czyli zupełna odwrotność mnie rok temu~pomyślałam, szybko odgoniłam od siebie tą myśl. Doszliśmy do domu Ludmiły i otworzyła nam rozpromieniona blondynka gdy nas razem zobaczyła jej uśmiech automatycznie się powiększył. Zaprosiła nas do salonu. Siedział tam Diego czyli Leon się nie pomylił.
-O Violetta-przytulił mnie brunet
-Tak Violetta-odpowiedziałam z uśmiechem.
-A to kto?-Zapytał pokazując na wózek, który prowadził Leon
-To Marika moja i Leona córka-powiedziałam, a Leon wyjął z wózka naszą córkę.
-Wow Verdas spłodził takie coś?-Zapytał nie dowierzając Diego
-No raczej, co się dziwisz?-powiedział Leon, a my wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
-Oj Leoś, Leoś-powiedziałam i czule go pocałowałam
-Dobra Violu idziemy do salonu, a Leon i Diego na taras-zarządziła Lu
-A Marika gdzie?-zapytałam
-Z nami-odpowiedział blondynka.Po czym my usiadłyśmy na kanapie w salonie, a chłopacy poszli na taras.
-To mój Lu jak tam z Diego?-pytałam bawiąc się z Mariką
-Super, mieszkamy razem i jesteśmy razem-opowiedziała bardzo wesoła.
-To się cieszę.-Powiedziałam z uśmiechem.
-A ja tam u ciebie i Leona?
-Normalnie nie wierzę jak się zmienił. Rok temu powiedział, że nie jet ojcem naszego dziecka, a teraz świata poza nią nie widzi.
-Jak ciebie nie było to chodził przybity więc mu w końcu powiedziałam kiedy przyjeżdżasz, bo nie mogłam znieść tego widoku.
-Dziękuję ci Ludmiła jesteś wspaniała-odpowiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę.
-Dzięki-oddała uścisk.
*W tym samym czasie rozmowa chłopaków*
*Leon*
-No gadaj Diego jak tam z Ludmiłą.-Powiedziałem ciekawy
-Super, a u ciebie i Violi?
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że ona wróciła, a jeszcze Marika świata poza nimi nie widzę.
-To się cieszę.
*Rozmowa dziewczyn*
*Violetta*
Rozmawiałyśmy tak jeszcze chwilę, aż chłopacy przyszli.
-No Violu idziemy do domu.-Zarządził Leon
-Już?-zapytałam
-Jest już 19.
-Co? Jak ten czas szybko zleciał.
-Noooo-odpowiedziała Lu po czym wychodziliśmy już z domu, ale Lu krzyknęła:
-Tylko na razie nie róbcie więcej dzieci!!!!!
-Nic nie obiecuję!!!!!-krzyknął również Leon, a ja zaczęłam się śmiać. Gdy byliśmy już w domu wykonaliśmy wszystkie wieczorne czynności i poszliśmy spać.
----------------------------------------------------------------------------------------
Wiem krótki i bez sensu,ale nie mam weny przykro mi next nie wiem kiedy
Buziaki
piątek, 23 stycznia 2015
środa, 21 stycznia 2015
3.Powrót
*ROK PÓŹNIEJ*
*Violetta*
Przez ten rok mieszkałam w NY, 3 miesiące temu urodziłam córeczkę moją i Leona nadałam jej imię Marika.
.jpg)

*Leon*
-Tak maleńka-Powiedziałem
-Mówiłam ci już nie mów do mnie maleńka-Powiedziała dużo spokojniej niż kiedyś
-Zapomniałem-Odpowiedziałem
-Leon nie chce się kłócić przy dziecku-powiedziała
-Zapomniałaś dodać, że przy NASZYM dziecku-powiedziałem specjalnie podkreślając słowo NASZYM
-O jednak uznajesz Marikę?
-Piękne imię.
-Muszę ci coś powiedzieć...
-Słucham
-Nazwisko ma po tobie, bo podałam cię jako ojca, którym jesteś.Nie gniewasz się?-Zapytała i spuściła głowę.
-Skoro to ja jestem ojcem to za co mam się gniewać.
-Chcesz zobaczyć NASZE dziecko?
-Ty się jeszcze pytasz? Pokazuj to cudeńko.-Powiedziałem, a ona zachichotała ~Jak ja za tym tęskniłem~pomyślałem, a ona wyjęła z wózka śpiące dziecko.~Urodę ma po mnie~uśmiechnąłem się w myślach Marica wyglądała ślicznie.
*Violetta*
Przez ten rok mieszkałam w NY, 3 miesiące temu urodziłam córeczkę moją i Leona nadałam jej imię Marika.
.jpg)
Dziś wracam z córką do Buenos Aires. Na stałe, ponieważ mam już 18 lat tata powiedział, że da mi nasz stary dom, bo on i Fede zostają w NY.Cieszę się szczególnie na spotkanie z Ludmiłą, z którą utrzymywałam stały kontakt. Wstałam z łóżka podreptałam do łazienki gdzie wykonałam wszystkie poranne czynności i ubrałam się w to.
Marikę włożyłam do wózka i poszła pieszo na lotnisko, które znajdowało się bardzo blisko naszego domu.

*Leon*
Długo nie widziałem Violetty,bo wyjechała. A mi dopiero teraz udało się wydusić od Ludmiły, że Violetta dziś przyjeżdża. Dopiero pół roku temu do mnie doszło, że zapłodniłem dziewczynę i, że jestem ojcem. Żałuję, cholernie żałuję tego, że wtedy tak ją potraktowałem. Dziś mam zamiar się z nią spotkać pierwszy samolot z NY do BA jest o 13.00. Pojadę tam.
*5 godzin później*
*Violetta*
Wylądowałam właśnie na lotnisku w moim rodzinnym mieście. Czyli Buenos Aires. kocham to miasto mimo wszystko. Gdy odebrałam walizkę czekałam na Ludmiłę, która miała mnie zawieść do domu.
*Leon*
Przyjechałem na lotnisko i od razu rzuciła mi się jak zawsze piękna Violetta z różowym wózkiem w którym było NASZE dziecko. Poszedłem do nie, a ona w pierwszym momencie mnie nie zauważyła.
-Hej Violu...-Zacząłem niepewnie
-Leon?-Zapytała-Tak maleńka-Powiedziałem
-Mówiłam ci już nie mów do mnie maleńka-Powiedziała dużo spokojniej niż kiedyś
-Zapomniałem-Odpowiedziałem
-Leon nie chce się kłócić przy dziecku-powiedziała
-Zapomniałaś dodać, że przy NASZYM dziecku-powiedziałem specjalnie podkreślając słowo NASZYM
-O jednak uznajesz Marikę?
-Piękne imię.
-Muszę ci coś powiedzieć...
-Słucham
-Nazwisko ma po tobie, bo podałam cię jako ojca, którym jesteś.Nie gniewasz się?-Zapytała i spuściła głowę.
-Skoro to ja jestem ojcem to za co mam się gniewać.
-Chcesz zobaczyć NASZE dziecko?
-Ty się jeszcze pytasz? Pokazuj to cudeńko.-Powiedziałem, a ona zachichotała ~Jak ja za tym tęskniłem~pomyślałem, a ona wyjęła z wózka śpiące dziecko.~Urodę ma po mnie~uśmiechnąłem się w myślach Marica wyglądała ślicznie.
-Śliczna prawda?-Zapytała drobna kobieta
-My zawsze stworzymy cudo.-Powiedziałem i pogłaskałem ją po policzku.
-Violu ja przez ten rok bez ciebie dużo myślałem i doszedłem do wniosku, że nie potrafię bez ciebie żyć. Zostaniesz moją dziewczyną.-Zapytałem, a ona się uśmiechnęłam
-Leon...-zaczęła-Będzie mi ciężko, ale spróbuję- Powiedziała, a ja wbiłem się w jej miękkie usta. tak długo ich nie całowałem zdecydowanie ZA długo.
-Brakowało mi tego-powiedział Viola
-Mi też, a może pojechalibyśmy do mnie, bo chcę nadrobić ten czas stracony bez ciebie.
-Dobra tylko zadzwonię do Ludmiły
~~~~~~~~~~~~~~~Rozmowa telefoniczna~~~~~~~~~~~
-Hej Lu-przywitałam
-Hej Violu- Przywitała
-Wiesz pogodziłam się z Leonem i chcę spędzić kilka dni z nim.
-Jasne i przy okazji zapozna swoją córeczkę.
-Dzięki, że mnie rozumiesz
-Ok muszę kończyć pa
-pa
~~~~~~~~~~~~~~Koniec rozmowy~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Możemy jechać-zarządziła
-Kocham cię-odpowiedziałem
-Ja ciebie też
-To chodźmy, aha i jak się dowiedziałem, że przyjeżdżasz i, że mamy córkę to zrobiłem jej pokój.
-Jesteś słodki
*20 minut później*
Jesteśmy już w moim nowym domu. Viola zaniosła Marikę do pokoju, który jest tylko jej. Nadal nie wierzę, że razem z Violą stworzyłem tak cud i jak mogłem tak zranić Violę. Długo nie przychodziła więc postanowiłem iść do niej. Zobaczyłem jak stoi oparta o łóżeczko naszej kruszynki. Stała do mnie tyłem więc podszedłem i przytuliłem, a swoją głowę położyłem na jej ramieniu
-Nadal nie wierzę, że was moje skarby-szepnęła Viola całując moje usta i spoglądając na malutką
-To lepiej uwierz, bo ja nie mm zamiaru cię opuszczać
-To się cieszę.-Wyznała
-Ja też, ale może chodźmy rozmawiać na dole, bo jeszcze obudzimy małą.
-Świetny pomysł.-Odpowiedziała po czym zeszliśmy do salonu.
-Wiesz jak się za tobą stęskniłam?-Zapytała
-Nie wiem-udawałem głupiego
-To zobacz-Powiedziała po czym usiadła na moich kolanach i brutalnie wbiła się w moje usta
-Nadal nie wiem-powiedziałem po oderwaniu, a ona zdjęła mi koszulę i zaczęła całować i lizać mój tors. Potem zaczęliśmy się rozbierać i przenieśliśmy się do sypialni. A tam nie muszę tłumaczyć co się wydarzyło.
*5 godzin później*
Właśnie skończyliśmy nasz namiętny stosunek.
-I co wierzysz mi, że się stęskniłam?-Zapytała zdyszana Viola
-Wierzę-Opowiedziałem
-Aż cud, że Marika się nie obudziła
-No właśnie
-Idziemy spać? Jestem zmęczona.
-Tak-Odpowiedziałem po czym zasnęliśmy wtuleni w siebie.
--------------------------------------------------------------------------------------
Jest Leonetta cieszycie się mam nadzieję, że tak. Post wiem nudny i bezsensu, ale nie mam weny przykro mi.Next nie wiem kiedy.
Buziaki
wtorek, 20 stycznia 2015
2. Nienawidzę cię!
*Violetta*
Obudziłam się w pokoju gościnnym w domu Fran. Czyli nigdzie nie wychodziłam.~Dobrze na razie wszystko jest ok~ pomyślałam.Nagle zrobiło mi się zimno. Zajrzałam pod kołdrę, a tam co?...Jestem goła, a obok mnie leży również goły chłopak.~Teraz nic już nie gra~karciłam się w myślach. Lekko się odkryłam, a na pościeli była krew...moja krew.~Co za dupek mnie rozdziewiczył?!~Miałam ochotę płakać, ale się powstrzymałam. Wstałam mimo bólu krocza, sięgnęłam z podłogi sukienkę i poszłam do łazienki, która była dołączona do pokoju gościnnego. Weszłam do środka, sukienkę położyłam na szafce, a ręce oparłam o umywalkę. Dopiero teraz dostrzegłam, że są one podrapane. ~Kuźwa co myśmy wczoraj wyrabiali? I kto mnie rozdziewiczył?~Myślałam, ale byłam zła na siebie za to co zrobiłam. Postanowiłam nie użalać się nad sobą i poszłam pod prysznic. ~Oł tak. Woda zmywa każdy problem.~ Uśmiechnęłam się i wyszłam z kabiny prysznicowej. Ciało wytarłam puchatym ręcznikiem, a włosy wysuszyłam suszarką, która leżał na szafce. Ubrałam się we wczorajszy zestaw i zrobiłam lekki makijaż kosmetykami, które wczoraj zabrałam z domu. Gdy skończyłam kosmetyki schowałam do torebki i wyszłam ze zaparowanego pomieszczenia.Gdy weszłam do sypialni zamarłam... na łóżku siedział nie kto inny jak Leon...Leon Verdas.
-Coś ty narobił?!-Krzyknęłam na niego
-Ja nic.-Odpowiedział spokojnie
-A może ja co?!-Nie potrafiłam się uspokoić
-Tak, bo to ty wskoczyłaś mi do łóżka.-Mówił spokojnie
-Byłam pijana!
-Ja też, ale nie tak jak ty.
-To czemu mnie nie powstrzymałeś?!
-Bo jestem tylko facetem.-Nie słuchałam go dłużej i wyszłam z pokoju. Napisałam tylko kartkę do Fran i wyszłam z domu. Szłam pięknymi uliczkami BA mijałam zakochane pary i bawiące się dzieci ~Czemu ja nie mogę mieć tyle szczęścia~pomyślałam, a do moich oczu napłynęły łzy. Powstrzymałam się od płaczu i szłam dalej do domu. Gdy weszłam do środka zobaczyłam tatę.
-Hej tato-Przywitałam się z nim przytuleniem.
-Hej córciu. Jak tam impreza?-Zapytał ~I co ja mam mu powiedzieć? Przespałam się z Leonem i na dodatek nic nie pamiętam.~
-Super-skłamałam
-To wspaniale, a teraz idź się przebrać.
-Dobrze.-Przytuliłam jeszcze raz tatę i pobiegłam do pokoju. Tam wybrała ten zestaw.
.jpg)
-Jakie?
-Czy się wczoraj zabezpieczałeś?
-Nie pamiętam chyba tak, a co?
-To nie możliwe, że tak, bo jestem w ciąży-powiedziałam przez łzy
-To nie moje dziecko-zaprzeczał
-Twoje, bo z nikim innym nie uprawiałam seksu
-Na pewno nie moje.
-Dobra spieprzaj z mojego życia!-Nie powstrzymałam się i krzyknęłam. Wstałam walnęłam go ,, z liścia'' i uciekłam z płaczem z kawiarni. Biegłam parkiem płacząc jak on może tak] powiedzieć jak ja sobie teraz poradzę? Nie jestem pełnoletnia moje dziecko nie będzie miało ojca. Usiadłam na jednej z ławek i zaczęłam jeszcze mocniej płakać. Po chwili ktoś do mnie przyszedł, usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem.
-Nie płacz maleńka-Odezwał się LEON
-Nie mów do mnie maleńka!-krzyknęłam
-Dlaczego?
-Bo nie przyznajesz się do tego, że mnie zapłodniłeś!
-Bo to nie ja.
-Wiesz co? Nie na widzę cię! Spieprzaj z mojego życia.
-Ja nie chcę.
-Ale ja chce!-krzyknęłam i uciekłam do domu starałam się nie płakać. Gdy dobiegłam do domu od progu drzwi miałam do wysłuchania wiadomość
-Violu jutro wyjeżdżamy do New York-u.-powiedział mój tata
-Ok-Nie protestowałam pobiegłam do pokoju i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Napisałam do Lu sms-a
DO:Lu
Ludmi proszę cię wpadnij do mnie
OD:Lu
Ok jestem za 10 minut
Czekałam na przyjaciółkę, a ona tak jak napisała była po 10 minutach.
-Hej Violu.-Przywitała się ze mną
-Hej Lu-Przywitałam się z nią
-Po co miałam przyjść?
-Powiedziałam Leonowi o ciąży.
-I jak zareagował?
-Twierdzi, że to nie jego dziecko.
-Uuuu to kiepsko
-No, ale to nie wszystko, bo to już mój ostatni dzień w BA.
-Jak to?!
-Normalnie wyjeżdżam do NY
-Nieeeee-zaczęła szlochać i rozmawiałyśmy tak jeszcze 2 godziny aż w końcu ona poszła do domu, a ja zasnęłam rozmyślając o Leonie i o naszym dziecku.
---------------------------------------------------------------------------------
Viola wyjeżdża do NY, ale nie na stałe i spokojnie Leonetta pojawi się nie długo. Next nie mam pojęcia kiedy
Buziaki
Obudziłam się w pokoju gościnnym w domu Fran. Czyli nigdzie nie wychodziłam.~Dobrze na razie wszystko jest ok~ pomyślałam.Nagle zrobiło mi się zimno. Zajrzałam pod kołdrę, a tam co?...Jestem goła, a obok mnie leży również goły chłopak.~Teraz nic już nie gra~karciłam się w myślach. Lekko się odkryłam, a na pościeli była krew...moja krew.~Co za dupek mnie rozdziewiczył?!~Miałam ochotę płakać, ale się powstrzymałam. Wstałam mimo bólu krocza, sięgnęłam z podłogi sukienkę i poszłam do łazienki, która była dołączona do pokoju gościnnego. Weszłam do środka, sukienkę położyłam na szafce, a ręce oparłam o umywalkę. Dopiero teraz dostrzegłam, że są one podrapane. ~Kuźwa co myśmy wczoraj wyrabiali? I kto mnie rozdziewiczył?~Myślałam, ale byłam zła na siebie za to co zrobiłam. Postanowiłam nie użalać się nad sobą i poszłam pod prysznic. ~Oł tak. Woda zmywa każdy problem.~ Uśmiechnęłam się i wyszłam z kabiny prysznicowej. Ciało wytarłam puchatym ręcznikiem, a włosy wysuszyłam suszarką, która leżał na szafce. Ubrałam się we wczorajszy zestaw i zrobiłam lekki makijaż kosmetykami, które wczoraj zabrałam z domu. Gdy skończyłam kosmetyki schowałam do torebki i wyszłam ze zaparowanego pomieszczenia.Gdy weszłam do sypialni zamarłam... na łóżku siedział nie kto inny jak Leon...Leon Verdas.
-Coś ty narobił?!-Krzyknęłam na niego
-Ja nic.-Odpowiedział spokojnie
-A może ja co?!-Nie potrafiłam się uspokoić
-Tak, bo to ty wskoczyłaś mi do łóżka.-Mówił spokojnie
-Byłam pijana!
-Ja też, ale nie tak jak ty.
-To czemu mnie nie powstrzymałeś?!
-Bo jestem tylko facetem.-Nie słuchałam go dłużej i wyszłam z pokoju. Napisałam tylko kartkę do Fran i wyszłam z domu. Szłam pięknymi uliczkami BA mijałam zakochane pary i bawiące się dzieci ~Czemu ja nie mogę mieć tyle szczęścia~pomyślałam, a do moich oczu napłynęły łzy. Powstrzymałam się od płaczu i szłam dalej do domu. Gdy weszłam do środka zobaczyłam tatę.
-Hej tato-Przywitałam się z nim przytuleniem.
-Hej córciu. Jak tam impreza?-Zapytał ~I co ja mam mu powiedzieć? Przespałam się z Leonem i na dodatek nic nie pamiętam.~
-Super-skłamałam
-To wspaniale, a teraz idź się przebrać.
-Dobrze.-Przytuliłam jeszcze raz tatę i pobiegłam do pokoju. Tam wybrała ten zestaw.
.jpg)
I myślałam jak taki bezduszny chłopak jak Leon Verdas mógł mnie rozdziewiczyć. Na wspomnienie rana. Zachciało mi się wymiotować. Pobiegłam do łazienki. Gdy wyszłam położyłam się na łóżku i wpatrywałam się w sufit. Gdy usłyszałam pukanie krzyknęłam:
-Proszę!
-Hej Violu!-pisnęła na mój widok Ludmiła
-Hej Lu.-przywitałam się z nią, a ona mnie wyściskała.
-Czemu nie było cię z rana w domu Fran tylko zostawiła kartkę?
-Bo chciałam już wrócić do domu.
-Aha-Powiedziała, a ja nic nie odpowiedziałam tylko pobiegam do łazienki wymiotować~Co mi jest?~zastanawiałam się. Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam zmartwioną Ludmiłę.
-Violu co ci jest?-Zapytała z troską w głosie
-Nic-warknęłam, a ona zrobiła zdziwioną minę.
-Violetta, o co ci chodzi?
-O ten tramwaj co nie chodzi.-Powiedziałam zła, ale po chwili zaczęłam płakać.
-Violu mam do ciebie jedno pytanie-Powiedziała nie pewnie
-Jakie znowu?
-Uprawiałaś ostatnio z kimś seks?
-Tak z Leonem wczoraj po imprezie.
-Ok to masz to.-Powiedziała po czym wręczyła mi białe pudełko
-Co to jest?-Zapytałam zdezorientowana
-Test ciążowy ostatnio sobie kupiłam żeby zobaczyć jak to wygląda, a teraz ci się przyda.
-Dobra idę go zrobić.-powiedziałam i poszłam do łazienki gdzie wykonałam test.
-Mogę wejść-zapytała blondynka
-Jasne wchodź-odpowiedziałam
-I jak?-zapytała
-Nie wiem boję się spojrzeć.
-To daj ja zobaczę.-Powiedziała blondynka, a ja dałam jej test
-I co?-Zapytałam
-Jesteś w ciąży-powiedziała
-Lu ja nie mogę być matką-powiedziałam bardzo cicho
-Możesz i będziesz
-Lu ja się boję
-Nie bój się ja ci pomogę
-Nie dam rady, a dziecko powinno mieć ojca, ale nie takiego jak Leon.
-Dobra ja lecę do domu, a ty przemyśl to wszystko.
-Ok pa.
-pa-Przytuliłyśmy się na pożegnanie, a ona po chwili wyszła.Do mojego pokoju znowu ktoś zapukał.
-Proszę-zaprosiłam
-Hej sister-przywitał mnie
-Hej Fede-posłałam mu sztuczny uśmiech
-A ty co taka zmartwiona-Zapytał
-Nie mogę ci powiedzieć
-Mów
-Ale obiecaj, że nikomu nie powiesz
-OK
-Jestem...w...ciaży-powiedziałam, a go zamurowało
-Ale jak to z kim?
-Z Leonem
-Z Verdasem?
-Tak, ale nie wiem co mam zrobić
-Powiedz mu o tym
-Zwariowałeś
-Nie, ale ma prawo wiedzieć w końcu jest ojcem twojego dziecka
-Nie wiem przemyślę to, a teraz mógłbyś mnie zostawić?
-Jasne sister-przytulił mnie na pożegnanie-Kocham cię-szepnął
-Ja ciebie też
-Ciebie kruszynko też wujek kocha-powiedział i pogłaskał mój jeszcze płaski brzucha, a ja zaczęłam chichotać on zawsze wiedział jak poprawić mi humor. Gdy opuścił mój pokój, a ja położyłam się i zaczęłam zastanawiać się co ja mam teraz zrobić, ale tą czynność przerwał mi dzwoniący telefon. ~ I jak ja mam w spokoju pomyśleć?!~Krzyknęłam w myślach nie patrząc kto dzwoni odebrałam
-Halo?-Zapytałam
-Violetta?-Zapytała osoba po drugiej stronie
-Tak, a kto mówi?-Nadal nie miałam pojęcia z kim rozmawiam
-Domyśl się-powiedział ktoś ,,po drugiej stronie''
-Leon?-Zapytałam, bo miałam dziwne wrażenie, że to on
-Zgadłaś-odpowiedział, a ja nie wiem czemu w głębi duszy się cieszyłam.
-Czego chciałeś i skąd masz mój numer?-Zapytałam lekko zdenerwowana
-Ma się znajomości i chciałem się z tobą spotkać.-Mówiąc to słychać było w jego głosie nadzieję
-Po co ja mam dość swoich problemów.-Mówiąc to wyglądałam tak:
-Muszę ci coś powiedzieć-Wyznał
-To mów przez telefon-Powiedziałam
-To nie jest rozmowa na telefon.-Wyznał lekko poddenerwowany
-Dobra...-westchnęłam-Gdzie i kiedy?-Zapytałam po chwili
-Dziś w kawiarni obok parku
-Ok, a o której?
-O 14?
-Ok to o 14 w kawiarni-zgodziłam się-pa
-Pa.-Usłyszałam charakterystyczne pikanie co oznaczyło, że się rozłączył. Na wyświetlaczu zobaczyłam godzinę 13.00. ~Mam godzinę na przygotowanie się. Super~poszłam do łazienki gdzie wykonałam prysznic. Włosy pofalowałam i ubrała się w ten zestaw.
Gotowa zeszłam na dół.
-Tato...-Zaczęłam
-Tak córciu?-Zapytał
-Idę do kawiarni obok parku.
-Dobrze, ale nie wracaj za późno
-Dobrze pa
-Pa-Po jego słowach wyszłam z domu i ruszyłam w stronę parku. Po drodze spojrzałam jeszcze na wyświetlacz telefonu. Na nim była godzina 13.55.~Będę na miejscu za 2 minuty więc zdążę~ pomyślałam i szłam dalej po 2 minutach byłam na miejscu. Usiadłam przy jednym ze stolików i czekałam na ojca mojego dziecka.Zamówiłam sobie herbatę, a on w końcu przyszedł, akurat jak podali mi gorący napój, Leon ucałował mój polik po czym usiadł na przeciwko mnie.
-To o czym chciałeś rozmawiać?-Zapytałam beznamiętnie
-O tym żebyś...-Zaczął i zachowywał się tak jakby bał się dokończyć
-Żebym co?-Zapytałam po czym popiłam herbatę.
-Żebyś nie robiła sobie nadziei.
-Jak ja mam nie robić sobie nadziei?-Zapytałam zdenerwowana, ale starałam się nie krzyczeć, bo inni ludzie którzy tu są maja prawo do spokojnych rozmów.
-Normalnie.
-Jak normalnie skoro mnie rozdziewiczyłeś?
-Każdy żyje swoim życiem.
-Dobra, a mam do ciebie pytanie-Powiedziałam-Jakie?
-Czy się wczoraj zabezpieczałeś?
-Nie pamiętam chyba tak, a co?
-To nie możliwe, że tak, bo jestem w ciąży-powiedziałam przez łzy
-To nie moje dziecko-zaprzeczał
-Twoje, bo z nikim innym nie uprawiałam seksu
-Na pewno nie moje.
-Dobra spieprzaj z mojego życia!-Nie powstrzymałam się i krzyknęłam. Wstałam walnęłam go ,, z liścia'' i uciekłam z płaczem z kawiarni. Biegłam parkiem płacząc jak on może tak] powiedzieć jak ja sobie teraz poradzę? Nie jestem pełnoletnia moje dziecko nie będzie miało ojca. Usiadłam na jednej z ławek i zaczęłam jeszcze mocniej płakać. Po chwili ktoś do mnie przyszedł, usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem.
-Nie płacz maleńka-Odezwał się LEON
-Nie mów do mnie maleńka!-krzyknęłam
-Dlaczego?
-Bo nie przyznajesz się do tego, że mnie zapłodniłeś!
-Bo to nie ja.
-Wiesz co? Nie na widzę cię! Spieprzaj z mojego życia.
-Ja nie chcę.
-Ale ja chce!-krzyknęłam i uciekłam do domu starałam się nie płakać. Gdy dobiegłam do domu od progu drzwi miałam do wysłuchania wiadomość
-Violu jutro wyjeżdżamy do New York-u.-powiedział mój tata
-Ok-Nie protestowałam pobiegłam do pokoju i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Napisałam do Lu sms-a
DO:Lu
Ludmi proszę cię wpadnij do mnie
OD:Lu
Ok jestem za 10 minut
Czekałam na przyjaciółkę, a ona tak jak napisała była po 10 minutach.
-Hej Violu.-Przywitała się ze mną
-Hej Lu-Przywitałam się z nią
-Po co miałam przyjść?
-Powiedziałam Leonowi o ciąży.
-I jak zareagował?
-Twierdzi, że to nie jego dziecko.
-Uuuu to kiepsko
-No, ale to nie wszystko, bo to już mój ostatni dzień w BA.
-Jak to?!
-Normalnie wyjeżdżam do NY
-Nieeeee-zaczęła szlochać i rozmawiałyśmy tak jeszcze 2 godziny aż w końcu ona poszła do domu, a ja zasnęłam rozmyślając o Leonie i o naszym dziecku.
---------------------------------------------------------------------------------
Viola wyjeżdża do NY, ale nie na stałe i spokojnie Leonetta pojawi się nie długo. Next nie mam pojęcia kiedy
Buziaki
sobota, 17 stycznia 2015
1.Impreza
*Violetta*
Jak zwykle wstałam o 6.00, bo na 8.00 szkoła. Leniwie wstałam przecierając swoje zaspane oczy i podreptałam do łazienki. tam wykonałam wszystkie poranne czynności. A następnie ubrałam się we wcześniej naszykowany zestaw.
Jak zwykle wstałam o 6.00, bo na 8.00 szkoła. Leniwie wstałam przecierając swoje zaspane oczy i podreptałam do łazienki. tam wykonałam wszystkie poranne czynności. A następnie ubrałam się we wcześniej naszykowany zestaw.
Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z łazienki. Z pokoju wzięłam jeszcze książki i telefon. Gotowa zeszłam na dół gdzie znajdował się mój tata i jadł śniadanie.
-Cześć tato-Przywitałam się z moim ojcem
-Cześć córciu.-Również się ze mną przywitał. Ja usiadłam na przeciwko niego i zaczęłam zjadać śniadanie. Po 10 minutach skończyłam. Pożegnałam się z ojcem po czym wyszłam z domu kierując się tym samym do domu mojej przyjaciółki Ludmiły.Gdy byłam na miejscu zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Otworzyła mi rozpromieniona blondynka.Która była ślicznie ubrana.
-Hej Violu-Przywitała się ze mną przytuleniem dziewczyna
-Hej Lu-oddałam uścisk
-Idziemy?-Zapytała
-Tak.-Odpowiedziałam po czym ruszyłyśmy do szkoły.
-Idziemy dziś na imprezę-Zapytała blondynka
-Nie wiem, a do kogo?
-Do Fran.
-Dobra pójdę, ale tylko jeśli ty też pójdziesz
-Oczywiście-Powiedziała po czym się zaśmiałyśmy.i dalsza droga do szkoły minęła nam miło. Gdy weszłyśmy w mury miejsca naszej nauki, zobaczyłyśmy Leona liżącego się z Larą... ohyda. Odwróciłam głowę by nie zwymiotować.
-Ohyda-Odezwała się moja przyjaciółka
-Zgadzam się z tobą.-Przytaknęłam jej nie zwracając uwagi na ,,zakochaną'' parę ruszyłyśmy do klasy z polskiego, bo tam miała odbyć się pierwsza lekcja. gdy byłyśmy na miejscu, ja usiadłam w ławce z Ludmiłą. Lekcja minęła szybko zresztą tak jak pozostałe. Po lekcjach wracałam do domu z Ludmiłą.
-To o której mam po ciebie przyjść na imprezę?-Zapytała moja przyjaciółka
-A o której się zaczyna?-Tym razem zapytałam ja
-O 20.00.-Objaśniła
-To o 19.30 powinnam być gotowa.
-Ok to ja o 19.30 jestem po ciebie,
-Ok.-Gdy weszłam do domu przywitał mnie radosny tata.
-Hej córciu-Powiedział
-Hej tato.
-Jak tam w szkole?
-Dobrze, a i mam takie pytanie. Czy mogę iść z Ludmiłą na imprezę do Fran?
-Violu...-Zwiesił głos, a ja obawiałam się najgorszego-Możesz, ale jak co to zostań tam na noc, bo jutro sobota i nie chcę żebyś wracała w nocy sama do domu-powiedział spokojnie, a ja podziękowałam i pobiegłam do swojego pokoju. Pobiegłam do łazienki. Wzięłam długi prysznic. Włosy pofalowałam i wykonałam makijaż. Na koniec ubrałam to.
Gdy wyszłam z łazienki na zegarze zauważyłam godzinę 19.30, ~akurat...~pomyślałam. Gdy usłyszałam dzwonek pobiegłam na dół i otworzyłam drzwi.Za nimi stała Ludmiła ubrana w to.
-Ślicznie wyglądasz-pochwaliła
-Dzięki ty też.-Odpowiedziałam po czym poszłyśmy na imprezę. Było tam pełno ludzi, a na stole stał alkohol. ~No świetnie jak jest alkohol to coś się wydarzy~pomyślałam po czym ruszyłam na parkiet. Dobrze się bawiłam i mimo iż nie mam skończonych 18 lat piję, ale cóż impreza to impreza.Po 24 nigdzie nie było Ludmiły.Ale nie przejmowałam się tym, bo za dobrze się bawiłam.Po 3 rano straciłam orientację co się dzieje.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest 1 wpis. Wybaczcie, że tak późno, ale nauka i nie miałam czasu wchodzić. Jeszcze raz przepraszam i nie mam pojęcia kiedy pojawi się 2 post. Mam nadzieję, że szybko :)
Buziakiwtorek, 13 stycznia 2015
Zapoznanie
*Violetta*
17 letnia dziewczyna o brązowych oczach. Chodzi do pierwszej klasy liceum. Wychowuje ją ojciec, ponieważ matka zmarła jej gdy ta miała zaledwie 5 lat. Ma także brata Federico, który jest już w 3 klasie liceum.Jej przyjaciółką jest Ludmiła. Violetta nie należy do elity ponieważ nie znosi znęcać się nad innymi.
*Leon*
17 letni chłopak o zielonych oczach. Chodzi do pierwszej klasy liceum. Chłopak ma oboje rodziców i 5 letnią siostrę Lenę. Jego przyjacielem jest Diego z którym należy do elity. Ma dziewczynę, ale tylko w elicie. Jest nią Lara. Chłopak uwielbia pomiatać ludźmi i wykorzystywać dziewczyny.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Blog niby o Leonetcie, a sama Leonetta pojawi się póóóóźniej. Wpis 1 nie wiem kiedy, bo szkoła
:(
Buziaki
17 letnia dziewczyna o brązowych oczach. Chodzi do pierwszej klasy liceum. Wychowuje ją ojciec, ponieważ matka zmarła jej gdy ta miała zaledwie 5 lat. Ma także brata Federico, który jest już w 3 klasie liceum.Jej przyjaciółką jest Ludmiła. Violetta nie należy do elity ponieważ nie znosi znęcać się nad innymi.
*Leon*
17 letni chłopak o zielonych oczach. Chodzi do pierwszej klasy liceum. Chłopak ma oboje rodziców i 5 letnią siostrę Lenę. Jego przyjacielem jest Diego z którym należy do elity. Ma dziewczynę, ale tylko w elicie. Jest nią Lara. Chłopak uwielbia pomiatać ludźmi i wykorzystywać dziewczyny.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Blog niby o Leonetcie, a sama Leonetta pojawi się póóóóźniej. Wpis 1 nie wiem kiedy, bo szkoła
:(
Buziaki
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
