czwartek, 26 lutego 2015

WAŻNA INFORMACJA!!!!!!!!!

Ostatnio razem z moją koleżanką założyłam drugiego bloga, ale nie jest tam tak słodko jak tu. Szczerze to wolę tamtego bloga, a teraz daję wam link ♥:http://martinajorge.blogspot.com/  ZAPRASZAM

środa, 25 lutego 2015

8.A czym?!

*Violetta*
Rano wolałabym nie otwierać oczu, a zwłaszcza po tym jak wspomnienia do mnie wróciły. Niby Leon się cieszył z tego, że zostanie ojcem PO RAZ DRUGI, ale zanim urodzę on może się rozmyślić. Jednak ktoś taki jak Leon nie pozwolił spać mi dłużej niż do 9.00, bo zaczął mnie całować i budzić. No tak dziś idziemy zwiedzać Paryż ,,Miasto Zakochanych''. Jednak ja nie daje się tak łatwo, dalej miałam zamknięte oczy. Mój chłopak widząc, że ,,nie budzę się'' poszedł do pokoju naszej córki. Ta... jego tajna broń na budzenie mnie to dziecko. Po chwili wrócił i szepnął do ucha Mariki -Obudź mamusię- ja mu jeszcze pokaże.
 -Mamusiu...-szepnęła mi do ucha Marika, ale ja nie reagowałam-mamusiu...-powtórzyła nie co głośniej-mamusiu!-krzyknęła, a ja na tych miast otworzyłam oczy.
 -Leon!-krzyknęłam zła
 -Tak kochanie?-zapytał przesłodzonym głosem
 -Co cię opętało żeby budzić mnie w ten sposób?-zapytałam już spokojniej
 -A no wiesz...-zaczął swoją przemowę, która może trwać nawet pół godziny
 -Dobra nie kończ-w porę mu przerwałam
 -Dzisiaj idzemy zwiedzac-powiedziała Marika
 -Tak Marika idziemy zwiedzać-poprawił ją Leon
 -Musimy?....Ja wolę zostać tu-powiedziałam zakrywając się jeszcze mocniej kołdrą.
 -Tak, a teraz wstawaj, a ja z Mariką idziemy zrobić śniadanie-Powiedział odkrywając mnie po czym wziął Marikę i wyszedł. Ja zakryłam się jeszcze raz- I zobaczę czy wstałaś-powiedział wchodząc do pokoju jeszcze raz. ~Super nie mam wyjścia muszę wstać~pomyślałam. Wstałam z łóżka i podreptałam do łazienki. Weszłam do kabiny prysznicowej, ciało opłukałam. Nałożyłam na nie żel o zapachu wanilii, a włosy postanowiłam zostawić w spokoju. Spłukałam pianę z ciała i wyszłam z kabiny prysznicowej. Ciało wytarłam puchatym ręcznikiem. Następnie ubrałam to:


Włosy rozczesałam. Zrobiłam lekki makijaż i gotowa wyszłam z łazienki. Zeszłam po schodach na dół gdzie znajdowali się Marika i Leon. gdy weszłam do jadalni zobaczyłam gofry z owocami.
Uwielbiam je, a szczególnie gdy robi je Leon. Usiadłam na krześle obok Mariki i Leona i zaczęłam konsumować posiłek.
 -Smacznego-powiedział Leon
 -Smacznego-odpowiedziałam połykając porcję jedzenia, którą miałam w buzi.
 -To dziewczyny jemy i idziemy zwiedzać-zarządził Leon
Reszta posiłku minęła nam w spokoju. Gdy skończyliśmy. Leon poszedł się ubrać, a ja Marikę. Dziś było dość ciepło więc postanowiłam ubrać ją tylko w to:

Gdy Marika była gotowa, Leon także skończył się stroić. Więc zwiedzaliśmy. Zajęło nam to 5 godzin i, i tak nie zwiedziliśmy wszystkiego, ale Marika była głodna, więc weszliśmy do kafajki gdzie zamówiliśmy:



 (2 kawy)
I herbatę dla Mariki.  Nagle za oknem dostrzegła znaną mi osobę. Postanowiłam wyjść

*Leon*
Viola powiedziała, że musi na chwilkę wyjść, więc wyszła, a ja jej nie przeszkadzałem. Lecz spojrzałem w tamtą stronę i co zobaczyłem? Zobaczyłem MOJĄ Violę rozmawiającą z jakimś kolesiem. No przyznam zdenerwowałem się, ale kto by się nie denerwował, gdyby jego dziewczyna była w ciąży i z kimś gadała. Zapłaciłem za kawy, herbatę i babeczki. Po czym wziąłem Marikę i wyszedłem na dwór. Podszedł do Violi i tego typa
Rozmawiali i śmiali się. Podszedłem do nich, a oni przerwali rozmowę.
 -Sory co to ma znaczyć?-Zapytałem 
 -Yyy... Leon to nie jest tym na co wygląda.-Stwierdziła Viola
 -A czym?!-Krzyknąłem zdenerwowany
 -To Alex-Wyjaśniła
 -Nie chcę go znać-syknąłem
 -Leon...Alex to mój...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zła ja przerywam w takim momencie. No, ale cóż takie życie XDD Zostawiam wam ten post do oceny wiem nie będzie pozytywna, ale wiedzcie, że się starałam. Mimo ferii piszę, więc docencie to i nie gniewajcie się na mnie XDD Next nie wiem kiedy :(   Może jutro :) Ale nie obiecuję
                                                                                                                                                      Buziaki

poniedziałek, 23 lutego 2015

7. Fuuuuu

*Violetta*
Rano o 8.00 obudził mnie telefon. Spojrzałam na wyświetlacz dzwoni Lu. Postanowiłam odebrać, żeby nie obudziła Leona.
_____________________ROZMOWA TELEFONICZNA____________
 -Hej Violu-przywitała się ze mną.
 -Hej Lu-również się z nią przywitałam
 -Byłam wczoraj zarejestrować cię  ginekologa, ale on powiedział, że jedyny wolny termin ma za pół rok.-powiedziała na jednym tchu.
 -To za późno...
 -Wiem, ale jak powiedziałam, że nie dla mnie tylko dla ciebie, a ty jesteś w Paryżu, to powiedział, że zadzwoni do kolegi, a ten od razu zarezerwował ci wizytę na dziś o 14.30 w tym szpitalu obok centru handlowego-wyjaśniła
 -Ok, Lu dzięki jesteś genialna-powiedziałam uradowana
 -No przecież wiem, ale teraz kończę, bo Diego się budzi-powiedziała
 -Ok, pa-powiedziałam i rozłączyłam się.
____________________KONIEC ROZMOWY_____________________
Gdy skończyłam rozmawiać, odłożyłam telefon i odwróciłam się w stronę Leona. On już nie spał tylko zaczął mnie całować, schodząc na szyję, piersi, brzuch, postanowiłam go oderwać, bo prawdopodobnie jestem w ciąży, a ja wiem jak kończy się takie całowanie.
 -Kochanie, co się dzieje?-Zapytał Leon, gdy oderwałam go od swojej skóry.
 -Nie mam siły na kochanie się-skłamałam, bo niby co mam mu powiedzieć ~ Wiesz kochanie jestem po raz drugi w ciąży i będziesz po raz drugi tatą?~na pewno nie
 -Dobrze kochane, ale zachowujesz się dziwnie.-wyznał
 -Nie po prostu ... nie umiem tego uzasadnić-odpowiedziałam
 -Dobrze się czujesz?-zapytał
 -Tak, ale dziś muszę iść na kontrolę do ginekologa.-powiedziałam, bo taka jest prawda
 -Do ginekologa?-zapytał
 -Tak-odpowiedziałam, a on znowu zaczął mnie całować
 -Mam iść z tobą?-zapytał
 -Nie, wolę iść sama-odpowiedziałam
 -Dobrze, ale teraz już w stajemy już, bo mała na pewno już się obudziła
 -Ok, kocham cię-wyznałam
 -Ja ciebie też
 Wstałam, poszłam do szafy gdzie wzięłam zestaw na dzisiaj.
Poszłam do łazienki. Zdjęłam swoją piżamę i weszłam pod prysznic. Cało umyłam truskawkowym żelem pod prysznic, a włosy szamponem o takim samym zapachu. Następnie opłukałam pianę. I wyszłam. Przez moje ciało przeszedł nie przyjemny dreszcz spowodowany zimnymi kafelkami. Ciało owinęłam puchatym ręcznikiem, a włosy wysuszyłam i lekko pofalowałam. Ciało wysuszyłam ręcznikiem. Ubrałam się we wcześniej naszykowany zestaw, a na sam koniec zrobiłam sobie lekki makijaż. Gotowa wyszłam z łazienki, a w sypialni zobaczyłam Leosia bawiącego się z Mariką, która była ubrana w to:
Wyglądała słodko, szczególnie z  napisem ''Mama mnie kocha''. To prawda. Gdy tylko Leon mnie zobaczył, podbiegł do mnie i czule pocałował
 -Na pewno chcesz iść do ginekologa beze mnie?-Zapytał, a ja w tym momencie miałam wątpliwości, cz na pewno chcę tam iść bez niego.
 -T-tak-powiedziałam jąkając się.
 -Dlaczego się jąkasz? Jeśli chcesz pójdę tam z tobą.-zapewniał
 -Nie wiem Leon, nie wiem-powiedziałam i spuściłam głowę.
 -Violu ja chcę iść tam z tobą-powiedział i podniósł mój pod brudek.
 -Na pewno?-zapytałam
 -Na pewno.-odpowiedział i mnie pocałował
 -Fuuuu-zakryła oczy Marika. Leon oderwał się ode mnie, podszedł po cichu do Mariki i podniósł ją.
 -Co ''Fu", co ''Fu''.-zaczął się z nią droczyć
 -Tata pocałował mamę!-Krzyknęła nasza córka. A ja spojrzałam na zegar 14, a o 14.30 mam być u ginekologa.
 -Leon jedziemy?-Zapytałam wskazując na zegar
 -Gdzie?-Zapytał jak głupek.
 -Do ginekologa-przypomniałam
 -A no tak...-walnął się otwartą ręką w czoło.
 -Mamusiu, gdzie jedziemy?- Powiedziała Marika trochę nie wyraźnie
 -Mamusia jedzie do lekarza, a wy będziecie czekać na korytarzu.-odpowiedziałam
 -Aha...

 *20 minut później*
 *szpital*
*Violetta*
 Dojechaliśmy już do szpitala. Za 10 minut mam umówioną wizytę. Bardzo się denerwuję, ale przecież te testy mogą mylić. Chociaż jak za pierwszym razem byłam w ciąży to zadziałały. Więc... . Moje rozmyślenia, przerwał ginekolog wołając '' Verdas'',więc wchodzę.

*30 minut później*
*Leon*
Violetta siedzi tam już pół godziny i nic, nie wiem może to normalne.
 -Tatusiu...-z rozmyśleń wyrwał mnie głos córki
 -Tak?-Zapytałem
 -Kiedy mamusia wróci?-zapytała 
 -Za chwilkę-odpowiedziałem.

*20 minut później* 
*Violetta*
 -Czyli...-zaczęłam po skończonych badaniach
 -Jest pani w ciąży gratuluję-stwierdził lekarz
 -Ale jest to pewne na 100%?-zapytałam
 -Tak to już 3 miesiąc-stwierdził podając mi zdjęcia USG
 -Aha dobrze dziękuję.-powiedziałam i wyszłam. Usiadłam na krzesełku obok drzwi i zaczęłam płakać. Podbiegł do mnie Leon.
 -Co się stało kochanie?-zapytał z troską
 -Nie mogę ci powiedzieć, bo mnie znienawidzisz.-stwierdziłam wybuchając jeszcze większym płaczem.
 -Kotku, nie znienawidzę cię. Co się stało?-dopytywał
 -Bo... ja...-bałam się dokończyć.
 -Bo ty co?-Zapytał
 -Bo ja... jestem...-Zacięłam się
 -Bo ty jesteś?-dopytywał
 -Bo ja jestem... w... ciąży-ostatni wyraz powiedziałam bardzo cicho.
 -Jesteś w ciąży?-Zapytał
 -Tak jestem w ciąży, jesteś zły?-Zapytałam
 -Nie kochanie wręcz przeciwnie.-powiedział, wziął mnie na ręce i kręcił mną wokół własnej osi. Gdy mnie odstawił nasze usta dzieliły milimetry, ale zmniejszyłam tą odległość i pocałowałam go.
Malutka zamknęła oczy.
 -Fuuuuu-powtórzyła sytuację z domu.
 -Marika czy ty wiesz co się stało?-Zapytał Leon, a dziewczynka pokiwała głową na nie.
 -Nie, a czo?-zapytała
 -Będziesz miała młodszego brata, albo młodszą siostrę!-krzyknął uradowany Leon.
 -Na prawdę?!-nie wierzyła
 -Tak-odpowiedziałam
 -Kocham was-powiedziała przytulając się do naszych nóg.
 -My ciebie też-odpowiedzieliśmy razem.
  
*20 minut później*
*Leon*
 Wróciliśmy już do domu. Marika miała już tyle wrażeń, że zasnęła. Ja leżę na kanapie, a Viola leży obok mnie.
 -Kocham cię-szepnęła, a ja musnąłem jej ciepłe usta
 -Ja ciebie też-powiedziałem po oderwaniu.
 -Aha. Mam coś dla ciebie, ale musisz mi podać torebkę.-Zdziwiony podałem mojej dziewczynie, przedmiot.
 -Co to?-Zapytałem gdy podała mi plik karteczek
 -USG naszego dziecka-zachwyciła się
 -Taki słodki mały człowiek-odpowiedziałem, a ona zaczęła się śmiać.
 -Kocham cię
 -Ja ciebie też
*Violetta*
 Obejrzeliśmy kilka filmów, a gdy wybiła godzina 22.30 poszliśmy do łazienki wykonać wieczorne czynności. Ja szłam jako druga. Dlatego gdy wyszłam Leon leżał już w łóżku. Wskoczyłam obok niego, a gdy wtuliłam się w jego tors on pocałował moje włosy.
 -Dobranoc-mruknęłam
 -Dobranoc-odpowiedział i ostatni raz mnie pocałował. Po czym Morfeusz zabrał mnie do siebie.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem schrzaniła, ale proszę mnie nie zabijać XDD. Na serio zależało mi żeby dodać dzisiaj, ale nie wiedziałam, że aż tak koszmarnie wyjdzie. Więc jeszcze raz przepraszam. Next nie wiem kiedy
                                                                                                                                                  Buziaki

niedziela, 22 lutego 2015

6.Co się stało?

*Leon*
Dziś obudziłem się pierwszy. Wstałem i poszedłem do pokoju córeczki. Już nie spała tylko siedział w łóżeczku i bawiła się zabawką. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni. Moja ukochana już nie spała tylko sprawdzała coś w kalendarzyku, wydało mi się to dziwne, ale nie aż tak. Położyłem obok niej Marikę, ale dziewczynka wstała i zaczęła spinać się na Violettę.~No tak  ma już ponad rok~pomyślałem. Marika wdrapała się na brzuch mojej dziewczyny i zaczęła bawić się zabawką. Lecz po chwili znudziło jej się to i pobiegła do swojego pokoju. Gdy nasza  córka opuściła pokój Viola wstała i ze spuszczoną głową weszła do łazienki. ~Coś się dzieje~ pomyślałem i podszedłem pod drzwi
 -Violu, kochanie co się dzieje?-Zapytałem
 -Nic, a co miałoby się stać?-Odpowiedziała pytaniem na pytanie
 -No nie wiem...
 -Nic, więc się nie martw.-Po jej słowach poszedłem do pokoju naszej kruszynki i ubrałem ją w to:
Gdy wychodziłem z małą z pokoju, który należy do niej zauważyłem Violettę ubraną w to:

(Różowe buty)
 -Mama!-Krzyknęła Marika i pobiegła przytulić się do Violi.
 -Dziewczyny, a może dziś pójdziemy dziś na basen hotelowy?-Zapytałem
 -Tak!-Krzyknęła Marika
 -Tak, możemy iść-odpowiedziała Viola, tuląc do siebie córkę.
 -Vilu co się dzieje?-Zapytałem z troską
 -Nic, ale muszę iść do apteki na dole, a wy idźcie zrobić śniadanie.-powiedziała, podała mi dziecko, wzięła torebkę i wyszła.
 -To co robimy na śniadanie mała?-zapytałem
 -Naleśniki!-krzyknęła
 -Córeczka tatusia-powiedziałem i przytuliłem ją
 -I mamusi-dodała, a ja się zaśmiałem. Zeszliśmy na dół i zaczęliśmy przygotowywać śniadanie.

*Violetta*
 Poszłam do apteki po to by kupić test ciążowy. Tak myślę, że jestem w ciąży. Miesiączka mi się spóźnia i czuję się inaczej niż przez ten rok. Gdy zeszłam na dół skierowałam się do apteki. Kupiłam
 test ciążowy, który schowałam do torebki i jakieś proszki na ból głowy, aby mój chłopak nic nie podejrzewał. Po ''zakupach'' wróciłam do domu, a od progu czuć było piękny zapach naleśników. Poszłam do kuchni, aby zobaczyć czy mój posiłek jest już gotowy.
 -O Viola-podbiegł do mnie Leon i musnął moje usta.-Co kupiłaś?-zapytał
 -Kupiłam proszki na ból głowy-odpowiedziałam spokojnie
 -A boli cię głowa?-dopytywał
 -Nie, ale kupiłam na wszelki wypadek
 -Ok, a teraz choć zajadać śniadanko, które przygotował twój kochany chłopak i nasza córeczka.-Powiedziała, a ja z uśmiechem wymalowanym na twarzy usiadłam do stołu.
 -Smacznego-powiedziała Marika
 -Smacznego-odpowiedziałam i zaczęłam konsumować posiłek. Gdy skończyliśmy pozbierałam naczynia i włożyłem je do zmywarki. Gdy weszłam do salonu zobaczyłam Leona i Marikę, którzy są zafascynowani oglądaniem bajek ~No tak mam jedno małe dziecko, ale także jedno duże~ pomyślałam i poszłam do łazienki, biorąc torebkę. Gdy weszłam do łazienki i zamknęłam ją na klucz. Wyjęłam z torebki test ciążowy i  wykonałam go. Czekałam i czekałam. Gdy nagle zobaczyłam, że są tam dwie kreski, czyli jestem w ciąży do świetnie. Drugie dziecko. Nagle wróciło do mnie wspomnienia:
 -To o czym chciałeś rozmawiać?-Zapytałam beznamiętnie
 -O tym żebyś...-Zaczął i zachowywał się tak jakby bał się dokończyć
 -Żebym co?-Zapytałam po czym popiłam herbatę.
 -Żebyś nie robiła sobie nadziei.
 -Jak ja mam nie robić sobie nadziei?-Zapytałam zdenerwowana, ale starałam się nie krzyczeć, bo inni ludzie którzy tu są maja prawo do spokojnych rozmów.
 -Normalnie.
 -Jak normalnie skoro mnie rozdziewiczyłeś?
 -Każdy żyje swoim życiem.
 -Dobra, a mam do ciebie pytanie-Powiedziałam
 -Jakie?
 -Czy się wczoraj zabezpieczałeś?
 -Nie pamiętam chyba tak, a co?
 -To nie możliwe, że tak, bo jestem w ciąży-powiedziałam przez łzy
 -To nie moje dziecko-zaprzeczał
 -Twoje, bo z nikim innym nie uprawiałam seksu
 -Na pewno nie moje.
 -Dobra spieprzaj z mojego życia!-Nie powstrzymałam się i krzyknęłam. 

(...)
-Nie płacz maleńka-Odezwał się LEON
 -Nie mów do mnie maleńka!-krzyknęłam
 -Dlaczego?
 -Bo nie przyznajesz się do tego, że mnie zapłodniłeś!
 -Bo to nie ja.
 -Wiesz co? Nie na widzę cię!
(...)
 Właściwie wszystkie wspomnienia wróciły. Boją się. Naprawdę boję się, kocham go, ale boję się, że zostawi mnie i Mariką, oraz tą małą istotkę, którą mam pod sercem. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Lu
 __________________________ROZMOWA TELEFONICZNA_____________________
 -Hej Lu.-przywitałam się z przyjaciółką
 -Hej Vilu, stało się coś?-Zapytała zaniepokojona
 -Właściwie tak, ale proszę nie mów nic Diego, bo on od razu powie to Leonowi-błagałam
 -To powiedz co jest takie ważne, że dzwonisz aż z Paryża i mówisz, że nie mam mówić nic Diego?-zapytała
 -Boje się mu powiedzieć po tym co zrobił 2 lata temu, bo jestem w ciąży-powiedziałam, ale jestem w ciąży szeptem.
 -Violu nie bój się. Leon cię kocha. Także kocha Marikę, więc nie masz się o co bać.-wyjaśniła
 -Nie wiem może potem mu powiem, aha i zarezerwujesz mi wizytę u mojego ginekologa?-zapytałam
 -Jasne Violu i mam nadzieję, że się ułoży. Dobra kończę, bo idę z Diego do Fran i Marco.-wyjaśniła
 -Ok miłego spotkania.Pa-Po żegnałam się z nią
 -pa-Po żegnała się ze mną.
________________________________KONIEC ROZMOWY_______________________
Schowałam test do torebki i wyszłam z łazienki. Torebkę położyłam na szklany stolik. Leon i Marika nadal siedzieli na kanapie więc usiadłam na kolanach Leona i pocałowałam go w usta. Marika tego nie widziała, bo była wciągnięta w oglądanie.
 -Może idziemy na basen?-Zapytał Leon
 -Tak-odpowiedziałam. Pobiegłam przebrałam się w strój, Leon ubrał kąpielówki, a Marice także ubrałam strój. Gotowi zeszliśmy na dół.Gdzie znajdował się basen.

Leon i Marica wskoczyli do wody, a ja siedziałam na leżaku.
 -Violu chodź do nas-proponował Leon
 -Nie chcę-odpowiedziałam zgodnie z prawdą
 -Ale ja nie pytam tylko stwierdzam-odpowiedział, wziął mnie na ręce i wszedł ze mną do wody. Stanął przy ściance, klęknął, a mnie posadził na swoich kolanach i pocałował. 
 -Kocham cię-wyznał
 -Ja ciebie też-odpowiedziałam i musnęłam jego usta.
 -Poczekaj chwilę-powiedział Leon i wyszedł z basenu, za chwilę przyniósł małe pudełeczko.
 -Proszę powiedział i znowu kazał usiąść mi na swoich kolanach. W pudełeczku znalazłam to:


 -Tak bardzo cię kocham-powiedziałam i go pocałowałam
 -Ja ciebie też-powiedział.Posiedzieliśmy na basenie jeszcze 2 godziny i wróciliśmy do pokoju, ale była godzina 20, więc Marika poszła spać, a my po oglądaliśmy  jeszcze kilka filmów, wykonaliśmy wieczorne czynności i poszliśmy spać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział wiem, że koszmarny, ale przepraszam. Next nie wiem kiedy, ale może jutro. Ostatni tydzień ferii
                                                                                                                                                  Buziaki

sobota, 14 lutego 2015

5.Martwiłam się!

*1 rok później*
 *Violetta* 
Obudziłam się, ale zdziwiłam się, gdy zobaczyłam że obok mnie nie ma Leona. Wstałam i poszłam do kuchni by  napić się wody. Gdy wracałam do sypialni postanowiłam zobaczyć zadzwonić do Leona. Czekałam 4 sygnały, a on i tak nie odebrał. Postanowiłam, że się rozłączę. Tak też zrobiłam. Weszłam do sypialni i wzięłam z  szafy ten zestaw.


Weszłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności po czy ubrałam się we wcześniej naszykowany zestaw. Wyszłam spojrzałam na wyświetlacz telefonu 13.00 i 0 nieodebranych połączeń zaczynam się coraz bardziej martwić o Leona. Wyszłam z sypialni i poszłam do pokoju córki. Nie spała już tylko siedziała w łóżeczku i bawiła się zabaweczką. Wyjęłam ją i pocałowałam w czółko. Dziewczynka uśmiechnęła się do mnie. Posadziłam ją do specjalnego krzesełku i wyjęłam z szafy zestaw na dzisiejszy dzień. Ubrałam ją i w efekcie wyglądała tak:
Wzięłam ją za małą rączkę i zaprowadziłam ją do kuchni. Mała usiadła na krześle, a ja poszłam przygotować dla niej kaszkę. Gdy skończyłam podałam ją małej, a sama poszłam do salonu i próbowałam dodzwonić się do Leona. I nic. Zadzwoniłam do mamy mojego chłopaka.
 ---------------------------------------Rozmowa telefoniczna--------------------------
 -Hej Violu
 -Dzień dobry
 -Stało się coś?
 -Czy jest u państwa może Leon, bo od rana nie mam z nim kontaktu
 -Nie, ale nie martw się, bo pewnie nic mu nie jest.
 -Dobrze, ale jakby przyjechał to czy mogłaby pani zadzwonić do mnie
 -Oczywiście
 -Dziękuję do widzenia
 -Do widzenia
 -------------------------------------------Koniec rozmowy--------------------------------
 Teraz jestem spokojniejsza, ale nie wiele. Wróciłam do kuchni i spojrzałam na zegar 15.30. ~Gdzie on jest!~ pomyślałam i pomogłam córce jeść po 15 minutach zawartość miseczki zniknęła. Zaniosłam naczynie do zmywarki i wróciłam do dziecka. Wzięłam ją na ręce i zaniosłam do jej pokoju. Pobawiłam się z nią. Ale nie długo później mała zasnęła. Położyłam ją do łóżeczka i zeszłam na dół. Znowu zaczęłam wydzwaniać do Leona i znowu nic. Zaczęłam oglądać telewizję by trochę się rozluźnić, ale to nie pomagało. Na wyświetlaczu mojego telefonu widniała godzina 17.25. Nagle słyszałam odgłos nadjeżdżającego samochodu. Wstałam szybko i pobiegłam zobaczyć kto to. To był Leon byłam na niego strasznie zła, ale i szczęśliwa, że przyjechał cały i zdrowy.
 -Hej kochanie!-krzyknął gdy tylko wszedł do domu.
 -Hej-odpowiedziałam od niechcenia. 
 -Czemu jesteś taka zła?-Zapytał zbliżając swoje usta do moich.
 -Czemu jestem zła? Cały dzień nie odbierałeś telefonu!-Krzyknęłam odpychając go od siebie.
 -Bo telefon leżał w samochodzie, a ja biegałem po sklepach-Tłumaczył się
 -A nie mogłeś od dzwonić?-Zapytałam
 -Nie wiedziałem, że dzwoniłaś-przekonywał
 -No dobrze, ale to był ostatni raz-Zagroziłam
 -Tak jest-zasalutował, a ja zaśmiałam się od szybko mnie pocałował oddałam pocałunek.
 -A co kupiłeś?-Zapytałam po oderwaniu
 -To-powiedział po czym wyjął z kieszeni spodni etui na telefon.
 -To dla mnie?-Zapytałam
 -Tak-Odpowiedział wręczając mi ozdobę na telefon, który w etui wyglądał tak:
Rzuciłam się Leonowi na szyję i ucałowałam.
 -Dziękuję, wiesz jak lubię Paryż.
 -Wiem, dlatego mam dla ciebie jeszcze coś-oznajmił wyjmują z tylnej kieszeni swoich spodni 3 bilety do Paryża, które wyglądały tak:
(tylko, że nie jeden, ale 3)
-Leoś kocham cię-Wyznałam i pocałowałam Leona czule w usta on zadowolony oddał pocałunek, a potem całowaliśmy się 3 minuty.
 -Jutro wylatujemy do Paryża, więc dziś musimy się spakować.-oznajmił mój ukochany.
 -Ok-Wyznałam po czym pobiegłam do sypialni spakowałam ubrania dla siebie i dla Leona. Po czym poszłam do pokoju naszej córeczki. Obudziła się, więc dałam ją Leonowi i zaczęłam ją pakować. Gdy skończyłam był wieczór, więc wykonaliśmy wszystkie wieczorne czynności i poszliśmy spać.

*Następnego dnia*
*Violetta* 
Obudziłam się pierwsza, więc postanowiłam się uszykować. Pobiegłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności. Następnie ubrałam się w ten zestaw.

 Nie czekając dłużej wyszłam z zaparowanego pomieszczenia. Leon jeszcze  spał, więc postanowiłam iść ubrać małą. Tak też zrobiłam. Ubrałam ją w ten zestaw.



Gdy malutka była gotowa wzięłam ją na ręce i poszłam  do sypialni. Leon nadal spał. Posadziłam Marikę obok Leona, a ta pocałowała go w nos. Ten zaczął nim śmiesznie ruszać i się obudził.
 -Wy już na nogach?-Zapytał patrząc na nas
 -Tak, a ty śpiochu wstawaj,bo się spóźnimy na samolot.-oznajmiłam
 -Dobrze, ale wy idźcie zrobić śniadanie.-Oznajmił, a Marikę się zaśmiała.-A ty z czego się śmiejesz?-Zapytał Leon i posadził ją na swoim brzuchu. Marika pokazała na niego i ponownie się zaśmiał. Leon tylko posłał mi uśmiech i podał mi małą
 -To my idziemy robić śniadanie.-Oznajmiłam i razem z Mariką poszłyśmy na dół. Posadziłam ją na krzesełku, a sama zaczęłam przygotowywać jajecznicę. Po schodach schodziła Leon znosząc nasze walizki. Gdy jedzenie było gotowe postawiłam je w jadalni na stole i razem z Mariką zaczęłam jeść. Po chwili dołączył do nas Leon. 
 -Świetnie gotujesz kochanie-powiedział mój chłopak zajadając się jajecznicą.
 -Dziękuję-odpowiedziałam rumieniąc się. Reszta posiłku minęła nam w ciszy. 

 * pół godziny później lotnisko*
 *Violetta*
 -Co będziemy zwiedzać?-Zapytałam mojego chłopaka, a on posłał mi uśmiech i podał broszurkę w której moją uwagę przykuły 2 rzeczy.




 -Leon jesteś wspaniały-oznajmiłam
 -No wiem.-powiedział po czym pocałował mnie w usta, a Marika zaczęła bić brawo.

*Kilka godzin później*
 *Leon*
Jesteśmy już w Paryżu i dojechaliśmy właśnie do naszego hotelu. Po zameldowaniu się ruszyliśmy do naszego apartamentu.Pierwszym pomieszczeniem, które zobaczyliśmy był salon.
Z salonu poszliśmy do kuchni.
 Następnie weszliśmy na taras. Wyglądał pięknie, a szczególnie o zachodzie słońca
 Weszliśmy po schodach, które prowadziły na górę. Viola skręciła w prawo, a za drzwiami zobaczyliśmy jacuzzi.

 Następnym pomieszczeniem była sypialnia moja i Violi. Wyglądała genialnie.


 Gdy wyszliśmy z sypialni na korytarzu następnym pomieszczeniem, które zobaczyliśmy była łazienka.

 Na koniec weszliśmy do pokoju obok naszego, była to sypialnia Mariki. Była urocza.


 Położyliśmy śpiącą Marikę do łóżeczka, a sami zeszliśmy do salonu. Usiadłem na kanapie, a Viola na moich kolanach. Zaczęliśmy się całować, a tak przenieśliśmy się do sypialni. Tam nie muszę mówić co się wydarzyło.
------------------------------------------------------------------------------------------------
 Napisałam! Udało mi się w końcu! Ale wiem, że kiepski. Next nie wiem kiedy, ale postaram się niedługo. Dopiero wczoraj Zaczęłam ferie, więc mam prawo odpocząć.
A teraz powiedzcie Z kim będziecie śpiewacie w duecie? Bo  ja z Fran.


 
                                                                                                                                             Buziaki