niedziela, 22 marca 2015

Ważne!

Mam starszego, innego i według mnie lepszego bloga o Leonettcie, a zresztę kto wejdzie zobaczy. Tu macie link: http://cudnaleonetta.blogspot.com/

niedziela, 1 marca 2015

czwartek, 26 lutego 2015

WAŻNA INFORMACJA!!!!!!!!!

Ostatnio razem z moją koleżanką założyłam drugiego bloga, ale nie jest tam tak słodko jak tu. Szczerze to wolę tamtego bloga, a teraz daję wam link ♥:http://martinajorge.blogspot.com/  ZAPRASZAM

środa, 25 lutego 2015

8.A czym?!

*Violetta*
Rano wolałabym nie otwierać oczu, a zwłaszcza po tym jak wspomnienia do mnie wróciły. Niby Leon się cieszył z tego, że zostanie ojcem PO RAZ DRUGI, ale zanim urodzę on może się rozmyślić. Jednak ktoś taki jak Leon nie pozwolił spać mi dłużej niż do 9.00, bo zaczął mnie całować i budzić. No tak dziś idziemy zwiedzać Paryż ,,Miasto Zakochanych''. Jednak ja nie daje się tak łatwo, dalej miałam zamknięte oczy. Mój chłopak widząc, że ,,nie budzę się'' poszedł do pokoju naszej córki. Ta... jego tajna broń na budzenie mnie to dziecko. Po chwili wrócił i szepnął do ucha Mariki -Obudź mamusię- ja mu jeszcze pokaże.
 -Mamusiu...-szepnęła mi do ucha Marika, ale ja nie reagowałam-mamusiu...-powtórzyła nie co głośniej-mamusiu!-krzyknęła, a ja na tych miast otworzyłam oczy.
 -Leon!-krzyknęłam zła
 -Tak kochanie?-zapytał przesłodzonym głosem
 -Co cię opętało żeby budzić mnie w ten sposób?-zapytałam już spokojniej
 -A no wiesz...-zaczął swoją przemowę, która może trwać nawet pół godziny
 -Dobra nie kończ-w porę mu przerwałam
 -Dzisiaj idzemy zwiedzac-powiedziała Marika
 -Tak Marika idziemy zwiedzać-poprawił ją Leon
 -Musimy?....Ja wolę zostać tu-powiedziałam zakrywając się jeszcze mocniej kołdrą.
 -Tak, a teraz wstawaj, a ja z Mariką idziemy zrobić śniadanie-Powiedział odkrywając mnie po czym wziął Marikę i wyszedł. Ja zakryłam się jeszcze raz- I zobaczę czy wstałaś-powiedział wchodząc do pokoju jeszcze raz. ~Super nie mam wyjścia muszę wstać~pomyślałam. Wstałam z łóżka i podreptałam do łazienki. Weszłam do kabiny prysznicowej, ciało opłukałam. Nałożyłam na nie żel o zapachu wanilii, a włosy postanowiłam zostawić w spokoju. Spłukałam pianę z ciała i wyszłam z kabiny prysznicowej. Ciało wytarłam puchatym ręcznikiem. Następnie ubrałam to:


Włosy rozczesałam. Zrobiłam lekki makijaż i gotowa wyszłam z łazienki. Zeszłam po schodach na dół gdzie znajdowali się Marika i Leon. gdy weszłam do jadalni zobaczyłam gofry z owocami.
Uwielbiam je, a szczególnie gdy robi je Leon. Usiadłam na krześle obok Mariki i Leona i zaczęłam konsumować posiłek.
 -Smacznego-powiedział Leon
 -Smacznego-odpowiedziałam połykając porcję jedzenia, którą miałam w buzi.
 -To dziewczyny jemy i idziemy zwiedzać-zarządził Leon
Reszta posiłku minęła nam w spokoju. Gdy skończyliśmy. Leon poszedł się ubrać, a ja Marikę. Dziś było dość ciepło więc postanowiłam ubrać ją tylko w to:

Gdy Marika była gotowa, Leon także skończył się stroić. Więc zwiedzaliśmy. Zajęło nam to 5 godzin i, i tak nie zwiedziliśmy wszystkiego, ale Marika była głodna, więc weszliśmy do kafajki gdzie zamówiliśmy:



 (2 kawy)
I herbatę dla Mariki.  Nagle za oknem dostrzegła znaną mi osobę. Postanowiłam wyjść

*Leon*
Viola powiedziała, że musi na chwilkę wyjść, więc wyszła, a ja jej nie przeszkadzałem. Lecz spojrzałem w tamtą stronę i co zobaczyłem? Zobaczyłem MOJĄ Violę rozmawiającą z jakimś kolesiem. No przyznam zdenerwowałem się, ale kto by się nie denerwował, gdyby jego dziewczyna była w ciąży i z kimś gadała. Zapłaciłem za kawy, herbatę i babeczki. Po czym wziąłem Marikę i wyszedłem na dwór. Podszedł do Violi i tego typa
Rozmawiali i śmiali się. Podszedłem do nich, a oni przerwali rozmowę.
 -Sory co to ma znaczyć?-Zapytałem 
 -Yyy... Leon to nie jest tym na co wygląda.-Stwierdziła Viola
 -A czym?!-Krzyknąłem zdenerwowany
 -To Alex-Wyjaśniła
 -Nie chcę go znać-syknąłem
 -Leon...Alex to mój...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zła ja przerywam w takim momencie. No, ale cóż takie życie XDD Zostawiam wam ten post do oceny wiem nie będzie pozytywna, ale wiedzcie, że się starałam. Mimo ferii piszę, więc docencie to i nie gniewajcie się na mnie XDD Next nie wiem kiedy :(   Może jutro :) Ale nie obiecuję
                                                                                                                                                      Buziaki

poniedziałek, 23 lutego 2015

7. Fuuuuu

*Violetta*
Rano o 8.00 obudził mnie telefon. Spojrzałam na wyświetlacz dzwoni Lu. Postanowiłam odebrać, żeby nie obudziła Leona.
_____________________ROZMOWA TELEFONICZNA____________
 -Hej Violu-przywitała się ze mną.
 -Hej Lu-również się z nią przywitałam
 -Byłam wczoraj zarejestrować cię  ginekologa, ale on powiedział, że jedyny wolny termin ma za pół rok.-powiedziała na jednym tchu.
 -To za późno...
 -Wiem, ale jak powiedziałam, że nie dla mnie tylko dla ciebie, a ty jesteś w Paryżu, to powiedział, że zadzwoni do kolegi, a ten od razu zarezerwował ci wizytę na dziś o 14.30 w tym szpitalu obok centru handlowego-wyjaśniła
 -Ok, Lu dzięki jesteś genialna-powiedziałam uradowana
 -No przecież wiem, ale teraz kończę, bo Diego się budzi-powiedziała
 -Ok, pa-powiedziałam i rozłączyłam się.
____________________KONIEC ROZMOWY_____________________
Gdy skończyłam rozmawiać, odłożyłam telefon i odwróciłam się w stronę Leona. On już nie spał tylko zaczął mnie całować, schodząc na szyję, piersi, brzuch, postanowiłam go oderwać, bo prawdopodobnie jestem w ciąży, a ja wiem jak kończy się takie całowanie.
 -Kochanie, co się dzieje?-Zapytał Leon, gdy oderwałam go od swojej skóry.
 -Nie mam siły na kochanie się-skłamałam, bo niby co mam mu powiedzieć ~ Wiesz kochanie jestem po raz drugi w ciąży i będziesz po raz drugi tatą?~na pewno nie
 -Dobrze kochane, ale zachowujesz się dziwnie.-wyznał
 -Nie po prostu ... nie umiem tego uzasadnić-odpowiedziałam
 -Dobrze się czujesz?-zapytał
 -Tak, ale dziś muszę iść na kontrolę do ginekologa.-powiedziałam, bo taka jest prawda
 -Do ginekologa?-zapytał
 -Tak-odpowiedziałam, a on znowu zaczął mnie całować
 -Mam iść z tobą?-zapytał
 -Nie, wolę iść sama-odpowiedziałam
 -Dobrze, ale teraz już w stajemy już, bo mała na pewno już się obudziła
 -Ok, kocham cię-wyznałam
 -Ja ciebie też
 Wstałam, poszłam do szafy gdzie wzięłam zestaw na dzisiaj.
Poszłam do łazienki. Zdjęłam swoją piżamę i weszłam pod prysznic. Cało umyłam truskawkowym żelem pod prysznic, a włosy szamponem o takim samym zapachu. Następnie opłukałam pianę. I wyszłam. Przez moje ciało przeszedł nie przyjemny dreszcz spowodowany zimnymi kafelkami. Ciało owinęłam puchatym ręcznikiem, a włosy wysuszyłam i lekko pofalowałam. Ciało wysuszyłam ręcznikiem. Ubrałam się we wcześniej naszykowany zestaw, a na sam koniec zrobiłam sobie lekki makijaż. Gotowa wyszłam z łazienki, a w sypialni zobaczyłam Leosia bawiącego się z Mariką, która była ubrana w to:
Wyglądała słodko, szczególnie z  napisem ''Mama mnie kocha''. To prawda. Gdy tylko Leon mnie zobaczył, podbiegł do mnie i czule pocałował
 -Na pewno chcesz iść do ginekologa beze mnie?-Zapytał, a ja w tym momencie miałam wątpliwości, cz na pewno chcę tam iść bez niego.
 -T-tak-powiedziałam jąkając się.
 -Dlaczego się jąkasz? Jeśli chcesz pójdę tam z tobą.-zapewniał
 -Nie wiem Leon, nie wiem-powiedziałam i spuściłam głowę.
 -Violu ja chcę iść tam z tobą-powiedział i podniósł mój pod brudek.
 -Na pewno?-zapytałam
 -Na pewno.-odpowiedział i mnie pocałował
 -Fuuuu-zakryła oczy Marika. Leon oderwał się ode mnie, podszedł po cichu do Mariki i podniósł ją.
 -Co ''Fu", co ''Fu''.-zaczął się z nią droczyć
 -Tata pocałował mamę!-Krzyknęła nasza córka. A ja spojrzałam na zegar 14, a o 14.30 mam być u ginekologa.
 -Leon jedziemy?-Zapytałam wskazując na zegar
 -Gdzie?-Zapytał jak głupek.
 -Do ginekologa-przypomniałam
 -A no tak...-walnął się otwartą ręką w czoło.
 -Mamusiu, gdzie jedziemy?- Powiedziała Marika trochę nie wyraźnie
 -Mamusia jedzie do lekarza, a wy będziecie czekać na korytarzu.-odpowiedziałam
 -Aha...

 *20 minut później*
 *szpital*
*Violetta*
 Dojechaliśmy już do szpitala. Za 10 minut mam umówioną wizytę. Bardzo się denerwuję, ale przecież te testy mogą mylić. Chociaż jak za pierwszym razem byłam w ciąży to zadziałały. Więc... . Moje rozmyślenia, przerwał ginekolog wołając '' Verdas'',więc wchodzę.

*30 minut później*
*Leon*
Violetta siedzi tam już pół godziny i nic, nie wiem może to normalne.
 -Tatusiu...-z rozmyśleń wyrwał mnie głos córki
 -Tak?-Zapytałem
 -Kiedy mamusia wróci?-zapytała 
 -Za chwilkę-odpowiedziałem.

*20 minut później* 
*Violetta*
 -Czyli...-zaczęłam po skończonych badaniach
 -Jest pani w ciąży gratuluję-stwierdził lekarz
 -Ale jest to pewne na 100%?-zapytałam
 -Tak to już 3 miesiąc-stwierdził podając mi zdjęcia USG
 -Aha dobrze dziękuję.-powiedziałam i wyszłam. Usiadłam na krzesełku obok drzwi i zaczęłam płakać. Podbiegł do mnie Leon.
 -Co się stało kochanie?-zapytał z troską
 -Nie mogę ci powiedzieć, bo mnie znienawidzisz.-stwierdziłam wybuchając jeszcze większym płaczem.
 -Kotku, nie znienawidzę cię. Co się stało?-dopytywał
 -Bo... ja...-bałam się dokończyć.
 -Bo ty co?-Zapytał
 -Bo ja... jestem...-Zacięłam się
 -Bo ty jesteś?-dopytywał
 -Bo ja jestem... w... ciąży-ostatni wyraz powiedziałam bardzo cicho.
 -Jesteś w ciąży?-Zapytał
 -Tak jestem w ciąży, jesteś zły?-Zapytałam
 -Nie kochanie wręcz przeciwnie.-powiedział, wziął mnie na ręce i kręcił mną wokół własnej osi. Gdy mnie odstawił nasze usta dzieliły milimetry, ale zmniejszyłam tą odległość i pocałowałam go.
Malutka zamknęła oczy.
 -Fuuuuu-powtórzyła sytuację z domu.
 -Marika czy ty wiesz co się stało?-Zapytał Leon, a dziewczynka pokiwała głową na nie.
 -Nie, a czo?-zapytała
 -Będziesz miała młodszego brata, albo młodszą siostrę!-krzyknął uradowany Leon.
 -Na prawdę?!-nie wierzyła
 -Tak-odpowiedziałam
 -Kocham was-powiedziała przytulając się do naszych nóg.
 -My ciebie też-odpowiedzieliśmy razem.
  
*20 minut później*
*Leon*
 Wróciliśmy już do domu. Marika miała już tyle wrażeń, że zasnęła. Ja leżę na kanapie, a Viola leży obok mnie.
 -Kocham cię-szepnęła, a ja musnąłem jej ciepłe usta
 -Ja ciebie też-powiedziałem po oderwaniu.
 -Aha. Mam coś dla ciebie, ale musisz mi podać torebkę.-Zdziwiony podałem mojej dziewczynie, przedmiot.
 -Co to?-Zapytałem gdy podała mi plik karteczek
 -USG naszego dziecka-zachwyciła się
 -Taki słodki mały człowiek-odpowiedziałem, a ona zaczęła się śmiać.
 -Kocham cię
 -Ja ciebie też
*Violetta*
 Obejrzeliśmy kilka filmów, a gdy wybiła godzina 22.30 poszliśmy do łazienki wykonać wieczorne czynności. Ja szłam jako druga. Dlatego gdy wyszłam Leon leżał już w łóżku. Wskoczyłam obok niego, a gdy wtuliłam się w jego tors on pocałował moje włosy.
 -Dobranoc-mruknęłam
 -Dobranoc-odpowiedział i ostatni raz mnie pocałował. Po czym Morfeusz zabrał mnie do siebie.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem schrzaniła, ale proszę mnie nie zabijać XDD. Na serio zależało mi żeby dodać dzisiaj, ale nie wiedziałam, że aż tak koszmarnie wyjdzie. Więc jeszcze raz przepraszam. Next nie wiem kiedy
                                                                                                                                                  Buziaki

niedziela, 22 lutego 2015

6.Co się stało?

*Leon*
Dziś obudziłem się pierwszy. Wstałem i poszedłem do pokoju córeczki. Już nie spała tylko siedział w łóżeczku i bawiła się zabawką. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni. Moja ukochana już nie spała tylko sprawdzała coś w kalendarzyku, wydało mi się to dziwne, ale nie aż tak. Położyłem obok niej Marikę, ale dziewczynka wstała i zaczęła spinać się na Violettę.~No tak  ma już ponad rok~pomyślałem. Marika wdrapała się na brzuch mojej dziewczyny i zaczęła bawić się zabawką. Lecz po chwili znudziło jej się to i pobiegła do swojego pokoju. Gdy nasza  córka opuściła pokój Viola wstała i ze spuszczoną głową weszła do łazienki. ~Coś się dzieje~ pomyślałem i podszedłem pod drzwi
 -Violu, kochanie co się dzieje?-Zapytałem
 -Nic, a co miałoby się stać?-Odpowiedziała pytaniem na pytanie
 -No nie wiem...
 -Nic, więc się nie martw.-Po jej słowach poszedłem do pokoju naszej kruszynki i ubrałem ją w to:
Gdy wychodziłem z małą z pokoju, który należy do niej zauważyłem Violettę ubraną w to:

(Różowe buty)
 -Mama!-Krzyknęła Marika i pobiegła przytulić się do Violi.
 -Dziewczyny, a może dziś pójdziemy dziś na basen hotelowy?-Zapytałem
 -Tak!-Krzyknęła Marika
 -Tak, możemy iść-odpowiedziała Viola, tuląc do siebie córkę.
 -Vilu co się dzieje?-Zapytałem z troską
 -Nic, ale muszę iść do apteki na dole, a wy idźcie zrobić śniadanie.-powiedziała, podała mi dziecko, wzięła torebkę i wyszła.
 -To co robimy na śniadanie mała?-zapytałem
 -Naleśniki!-krzyknęła
 -Córeczka tatusia-powiedziałem i przytuliłem ją
 -I mamusi-dodała, a ja się zaśmiałem. Zeszliśmy na dół i zaczęliśmy przygotowywać śniadanie.

*Violetta*
 Poszłam do apteki po to by kupić test ciążowy. Tak myślę, że jestem w ciąży. Miesiączka mi się spóźnia i czuję się inaczej niż przez ten rok. Gdy zeszłam na dół skierowałam się do apteki. Kupiłam
 test ciążowy, który schowałam do torebki i jakieś proszki na ból głowy, aby mój chłopak nic nie podejrzewał. Po ''zakupach'' wróciłam do domu, a od progu czuć było piękny zapach naleśników. Poszłam do kuchni, aby zobaczyć czy mój posiłek jest już gotowy.
 -O Viola-podbiegł do mnie Leon i musnął moje usta.-Co kupiłaś?-zapytał
 -Kupiłam proszki na ból głowy-odpowiedziałam spokojnie
 -A boli cię głowa?-dopytywał
 -Nie, ale kupiłam na wszelki wypadek
 -Ok, a teraz choć zajadać śniadanko, które przygotował twój kochany chłopak i nasza córeczka.-Powiedziała, a ja z uśmiechem wymalowanym na twarzy usiadłam do stołu.
 -Smacznego-powiedziała Marika
 -Smacznego-odpowiedziałam i zaczęłam konsumować posiłek. Gdy skończyliśmy pozbierałam naczynia i włożyłem je do zmywarki. Gdy weszłam do salonu zobaczyłam Leona i Marikę, którzy są zafascynowani oglądaniem bajek ~No tak mam jedno małe dziecko, ale także jedno duże~ pomyślałam i poszłam do łazienki, biorąc torebkę. Gdy weszłam do łazienki i zamknęłam ją na klucz. Wyjęłam z torebki test ciążowy i  wykonałam go. Czekałam i czekałam. Gdy nagle zobaczyłam, że są tam dwie kreski, czyli jestem w ciąży do świetnie. Drugie dziecko. Nagle wróciło do mnie wspomnienia:
 -To o czym chciałeś rozmawiać?-Zapytałam beznamiętnie
 -O tym żebyś...-Zaczął i zachowywał się tak jakby bał się dokończyć
 -Żebym co?-Zapytałam po czym popiłam herbatę.
 -Żebyś nie robiła sobie nadziei.
 -Jak ja mam nie robić sobie nadziei?-Zapytałam zdenerwowana, ale starałam się nie krzyczeć, bo inni ludzie którzy tu są maja prawo do spokojnych rozmów.
 -Normalnie.
 -Jak normalnie skoro mnie rozdziewiczyłeś?
 -Każdy żyje swoim życiem.
 -Dobra, a mam do ciebie pytanie-Powiedziałam
 -Jakie?
 -Czy się wczoraj zabezpieczałeś?
 -Nie pamiętam chyba tak, a co?
 -To nie możliwe, że tak, bo jestem w ciąży-powiedziałam przez łzy
 -To nie moje dziecko-zaprzeczał
 -Twoje, bo z nikim innym nie uprawiałam seksu
 -Na pewno nie moje.
 -Dobra spieprzaj z mojego życia!-Nie powstrzymałam się i krzyknęłam. 

(...)
-Nie płacz maleńka-Odezwał się LEON
 -Nie mów do mnie maleńka!-krzyknęłam
 -Dlaczego?
 -Bo nie przyznajesz się do tego, że mnie zapłodniłeś!
 -Bo to nie ja.
 -Wiesz co? Nie na widzę cię!
(...)
 Właściwie wszystkie wspomnienia wróciły. Boją się. Naprawdę boję się, kocham go, ale boję się, że zostawi mnie i Mariką, oraz tą małą istotkę, którą mam pod sercem. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Lu
 __________________________ROZMOWA TELEFONICZNA_____________________
 -Hej Lu.-przywitałam się z przyjaciółką
 -Hej Vilu, stało się coś?-Zapytała zaniepokojona
 -Właściwie tak, ale proszę nie mów nic Diego, bo on od razu powie to Leonowi-błagałam
 -To powiedz co jest takie ważne, że dzwonisz aż z Paryża i mówisz, że nie mam mówić nic Diego?-zapytała
 -Boje się mu powiedzieć po tym co zrobił 2 lata temu, bo jestem w ciąży-powiedziałam, ale jestem w ciąży szeptem.
 -Violu nie bój się. Leon cię kocha. Także kocha Marikę, więc nie masz się o co bać.-wyjaśniła
 -Nie wiem może potem mu powiem, aha i zarezerwujesz mi wizytę u mojego ginekologa?-zapytałam
 -Jasne Violu i mam nadzieję, że się ułoży. Dobra kończę, bo idę z Diego do Fran i Marco.-wyjaśniła
 -Ok miłego spotkania.Pa-Po żegnałam się z nią
 -pa-Po żegnała się ze mną.
________________________________KONIEC ROZMOWY_______________________
Schowałam test do torebki i wyszłam z łazienki. Torebkę położyłam na szklany stolik. Leon i Marika nadal siedzieli na kanapie więc usiadłam na kolanach Leona i pocałowałam go w usta. Marika tego nie widziała, bo była wciągnięta w oglądanie.
 -Może idziemy na basen?-Zapytał Leon
 -Tak-odpowiedziałam. Pobiegłam przebrałam się w strój, Leon ubrał kąpielówki, a Marice także ubrałam strój. Gotowi zeszliśmy na dół.Gdzie znajdował się basen.

Leon i Marica wskoczyli do wody, a ja siedziałam na leżaku.
 -Violu chodź do nas-proponował Leon
 -Nie chcę-odpowiedziałam zgodnie z prawdą
 -Ale ja nie pytam tylko stwierdzam-odpowiedział, wziął mnie na ręce i wszedł ze mną do wody. Stanął przy ściance, klęknął, a mnie posadził na swoich kolanach i pocałował. 
 -Kocham cię-wyznał
 -Ja ciebie też-odpowiedziałam i musnęłam jego usta.
 -Poczekaj chwilę-powiedział Leon i wyszedł z basenu, za chwilę przyniósł małe pudełeczko.
 -Proszę powiedział i znowu kazał usiąść mi na swoich kolanach. W pudełeczku znalazłam to:


 -Tak bardzo cię kocham-powiedziałam i go pocałowałam
 -Ja ciebie też-powiedział.Posiedzieliśmy na basenie jeszcze 2 godziny i wróciliśmy do pokoju, ale była godzina 20, więc Marika poszła spać, a my po oglądaliśmy  jeszcze kilka filmów, wykonaliśmy wieczorne czynności i poszliśmy spać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział wiem, że koszmarny, ale przepraszam. Next nie wiem kiedy, ale może jutro. Ostatni tydzień ferii
                                                                                                                                                  Buziaki

sobota, 14 lutego 2015

5.Martwiłam się!

*1 rok później*
 *Violetta* 
Obudziłam się, ale zdziwiłam się, gdy zobaczyłam że obok mnie nie ma Leona. Wstałam i poszłam do kuchni by  napić się wody. Gdy wracałam do sypialni postanowiłam zobaczyć zadzwonić do Leona. Czekałam 4 sygnały, a on i tak nie odebrał. Postanowiłam, że się rozłączę. Tak też zrobiłam. Weszłam do sypialni i wzięłam z  szafy ten zestaw.


Weszłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności po czy ubrałam się we wcześniej naszykowany zestaw. Wyszłam spojrzałam na wyświetlacz telefonu 13.00 i 0 nieodebranych połączeń zaczynam się coraz bardziej martwić o Leona. Wyszłam z sypialni i poszłam do pokoju córki. Nie spała już tylko siedziała w łóżeczku i bawiła się zabaweczką. Wyjęłam ją i pocałowałam w czółko. Dziewczynka uśmiechnęła się do mnie. Posadziłam ją do specjalnego krzesełku i wyjęłam z szafy zestaw na dzisiejszy dzień. Ubrałam ją i w efekcie wyglądała tak:
Wzięłam ją za małą rączkę i zaprowadziłam ją do kuchni. Mała usiadła na krześle, a ja poszłam przygotować dla niej kaszkę. Gdy skończyłam podałam ją małej, a sama poszłam do salonu i próbowałam dodzwonić się do Leona. I nic. Zadzwoniłam do mamy mojego chłopaka.
 ---------------------------------------Rozmowa telefoniczna--------------------------
 -Hej Violu
 -Dzień dobry
 -Stało się coś?
 -Czy jest u państwa może Leon, bo od rana nie mam z nim kontaktu
 -Nie, ale nie martw się, bo pewnie nic mu nie jest.
 -Dobrze, ale jakby przyjechał to czy mogłaby pani zadzwonić do mnie
 -Oczywiście
 -Dziękuję do widzenia
 -Do widzenia
 -------------------------------------------Koniec rozmowy--------------------------------
 Teraz jestem spokojniejsza, ale nie wiele. Wróciłam do kuchni i spojrzałam na zegar 15.30. ~Gdzie on jest!~ pomyślałam i pomogłam córce jeść po 15 minutach zawartość miseczki zniknęła. Zaniosłam naczynie do zmywarki i wróciłam do dziecka. Wzięłam ją na ręce i zaniosłam do jej pokoju. Pobawiłam się z nią. Ale nie długo później mała zasnęła. Położyłam ją do łóżeczka i zeszłam na dół. Znowu zaczęłam wydzwaniać do Leona i znowu nic. Zaczęłam oglądać telewizję by trochę się rozluźnić, ale to nie pomagało. Na wyświetlaczu mojego telefonu widniała godzina 17.25. Nagle słyszałam odgłos nadjeżdżającego samochodu. Wstałam szybko i pobiegłam zobaczyć kto to. To był Leon byłam na niego strasznie zła, ale i szczęśliwa, że przyjechał cały i zdrowy.
 -Hej kochanie!-krzyknął gdy tylko wszedł do domu.
 -Hej-odpowiedziałam od niechcenia. 
 -Czemu jesteś taka zła?-Zapytał zbliżając swoje usta do moich.
 -Czemu jestem zła? Cały dzień nie odbierałeś telefonu!-Krzyknęłam odpychając go od siebie.
 -Bo telefon leżał w samochodzie, a ja biegałem po sklepach-Tłumaczył się
 -A nie mogłeś od dzwonić?-Zapytałam
 -Nie wiedziałem, że dzwoniłaś-przekonywał
 -No dobrze, ale to był ostatni raz-Zagroziłam
 -Tak jest-zasalutował, a ja zaśmiałam się od szybko mnie pocałował oddałam pocałunek.
 -A co kupiłeś?-Zapytałam po oderwaniu
 -To-powiedział po czym wyjął z kieszeni spodni etui na telefon.
 -To dla mnie?-Zapytałam
 -Tak-Odpowiedział wręczając mi ozdobę na telefon, który w etui wyglądał tak:
Rzuciłam się Leonowi na szyję i ucałowałam.
 -Dziękuję, wiesz jak lubię Paryż.
 -Wiem, dlatego mam dla ciebie jeszcze coś-oznajmił wyjmują z tylnej kieszeni swoich spodni 3 bilety do Paryża, które wyglądały tak:
(tylko, że nie jeden, ale 3)
-Leoś kocham cię-Wyznałam i pocałowałam Leona czule w usta on zadowolony oddał pocałunek, a potem całowaliśmy się 3 minuty.
 -Jutro wylatujemy do Paryża, więc dziś musimy się spakować.-oznajmił mój ukochany.
 -Ok-Wyznałam po czym pobiegłam do sypialni spakowałam ubrania dla siebie i dla Leona. Po czym poszłam do pokoju naszej córeczki. Obudziła się, więc dałam ją Leonowi i zaczęłam ją pakować. Gdy skończyłam był wieczór, więc wykonaliśmy wszystkie wieczorne czynności i poszliśmy spać.

*Następnego dnia*
*Violetta* 
Obudziłam się pierwsza, więc postanowiłam się uszykować. Pobiegłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności. Następnie ubrałam się w ten zestaw.

 Nie czekając dłużej wyszłam z zaparowanego pomieszczenia. Leon jeszcze  spał, więc postanowiłam iść ubrać małą. Tak też zrobiłam. Ubrałam ją w ten zestaw.



Gdy malutka była gotowa wzięłam ją na ręce i poszłam  do sypialni. Leon nadal spał. Posadziłam Marikę obok Leona, a ta pocałowała go w nos. Ten zaczął nim śmiesznie ruszać i się obudził.
 -Wy już na nogach?-Zapytał patrząc na nas
 -Tak, a ty śpiochu wstawaj,bo się spóźnimy na samolot.-oznajmiłam
 -Dobrze, ale wy idźcie zrobić śniadanie.-Oznajmił, a Marikę się zaśmiała.-A ty z czego się śmiejesz?-Zapytał Leon i posadził ją na swoim brzuchu. Marika pokazała na niego i ponownie się zaśmiał. Leon tylko posłał mi uśmiech i podał mi małą
 -To my idziemy robić śniadanie.-Oznajmiłam i razem z Mariką poszłyśmy na dół. Posadziłam ją na krzesełku, a sama zaczęłam przygotowywać jajecznicę. Po schodach schodziła Leon znosząc nasze walizki. Gdy jedzenie było gotowe postawiłam je w jadalni na stole i razem z Mariką zaczęłam jeść. Po chwili dołączył do nas Leon. 
 -Świetnie gotujesz kochanie-powiedział mój chłopak zajadając się jajecznicą.
 -Dziękuję-odpowiedziałam rumieniąc się. Reszta posiłku minęła nam w ciszy. 

 * pół godziny później lotnisko*
 *Violetta*
 -Co będziemy zwiedzać?-Zapytałam mojego chłopaka, a on posłał mi uśmiech i podał broszurkę w której moją uwagę przykuły 2 rzeczy.




 -Leon jesteś wspaniały-oznajmiłam
 -No wiem.-powiedział po czym pocałował mnie w usta, a Marika zaczęła bić brawo.

*Kilka godzin później*
 *Leon*
Jesteśmy już w Paryżu i dojechaliśmy właśnie do naszego hotelu. Po zameldowaniu się ruszyliśmy do naszego apartamentu.Pierwszym pomieszczeniem, które zobaczyliśmy był salon.
Z salonu poszliśmy do kuchni.
 Następnie weszliśmy na taras. Wyglądał pięknie, a szczególnie o zachodzie słońca
 Weszliśmy po schodach, które prowadziły na górę. Viola skręciła w prawo, a za drzwiami zobaczyliśmy jacuzzi.

 Następnym pomieszczeniem była sypialnia moja i Violi. Wyglądała genialnie.


 Gdy wyszliśmy z sypialni na korytarzu następnym pomieszczeniem, które zobaczyliśmy była łazienka.

 Na koniec weszliśmy do pokoju obok naszego, była to sypialnia Mariki. Była urocza.


 Położyliśmy śpiącą Marikę do łóżeczka, a sami zeszliśmy do salonu. Usiadłem na kanapie, a Viola na moich kolanach. Zaczęliśmy się całować, a tak przenieśliśmy się do sypialni. Tam nie muszę mówić co się wydarzyło.
------------------------------------------------------------------------------------------------
 Napisałam! Udało mi się w końcu! Ale wiem, że kiepski. Next nie wiem kiedy, ale postaram się niedługo. Dopiero wczoraj Zaczęłam ferie, więc mam prawo odpocząć.
A teraz powiedzcie Z kim będziecie śpiewacie w duecie? Bo  ja z Fran.


 
                                                                                                                                             Buziaki

piątek, 23 stycznia 2015

4.Violu

*Violetta*
Obudziłam się w objęciach Leona i postanowiłam jeszcze nie wstawać, bo było mi taaaaaaaak dobrze, ale niestety Marika zaczęłam płakać. Założyłam na siebie swój satynowy szlafrok i podreptałam do tej małej istotki. Nakarmiłam ją i postanowiłam zrobić pyszne śniadanie dla ojca mojej córki.Zeszłam do kuchni i zaczęłam przygotowywać pyszne naleśniki. Po 10 minutach były gotowe, więc położyłam je na tacce do tego dołożyłam sok pomarańczowy i zaniosłam je do sypialni. Leon już nie spał i wpatrywał się w sufit.
 -Dzień dobry kochanie-przywitałam się z nim całusem w  usta.
 -Hej księżniczko-powiedział z uśmiechem,a ja podałam mu tackę z jedzeniem
 -Nad czym myślałeś-Zapytałam z ciekawości.
 -Nad tym jak rok temu mogłem nie przyznawać się do naszej kochanej córeczki.-Powiedział
 -Mam po nią iść? Bo i tak się obudziła.-Zapytałam
 -Jak byś mogła?
 -Mogę-Odpowiedziałam i poszłam do pokoju obok po naszą córkę, wzięłam ją na ręce i zaniosłam do sypialni mojego chłopaka.
 -O idzie nasza kruszynka!-Krzyknął uradowany Leon i odłożył tackę jeszcze z połową jedzenia na szafkę nocną.
 -Położyłam Marikę obok Leona na łóżku, a on zaczął się z  nią bawić. Razem wyglądali tak słodko. Leon zaczął łaskotać dziewczynkę, a ona zaczęła się śmiać. Gdy skończył pocałował ją w nosek. Dziewczynka zarumieniła się.
 -Violu rumieni się po tobie.-powiedział Leon
 -Weź-zaczęłam i poczułam, że się rumienię.
 -Mówiłem-Powiedział, a mała zaczęła się śmiać~jaka wesoła przy nim~pomyślałam  i również zaczęłam zabawiać dziecko. Po godzinie dziewczynka zasnęła, a ja zaniosłam ją do jej pokoju. Po czy weszłam z powrotem do sypialni Leona.
 -Kochanie co dzisiaj będziemy robić?-Zapytał Leon
 -Nie wiem, a odprowadzisz mnie później do domu?-Zapytałam
 -Jak to do domu? Przecież ja chcę spędzić z tobą trochę czasu.-Mówiąc to podszedł do mnie i zrobił smutną minkę ~ To chłopacy też to potrafią?~Zastanawiałam się, a on pocałował mnie namiętne w usta.
 -Ok, jeszcze trochę zostanę, ale nie na zawsze-powiedziałam z uśmiechem, a on zrobił zdziwioną minę.
 -A dlaczego nie na zawsze?
 -Bo nie chcę ci sprawiać problemu.
 -A czy ja mówiłem, że sprawiasz?
 -Nie, ale masz swoje życie i nie chcę ci z Mariką przeszkadzać.
 -Ty mi nie przeszkadzasz nigdy, a Marika to także moja córka i ma prawo mieszkać z ojcem i matką.
 -Jesteś słodki wiesz?
 -Wiem.-Mruknął mi do  ucha, a po moim ciele przeszedł dreszcz.
 -A jak mnie nie  było to tęskniłeś?-Zapytałam z ciekawości
 -Ty się jeszcze pytasz? Pół roku przed twoim przyjazdem zorientowałem się, że zapłodniłem cię i od tamtej pory chodziłem przybity, jak tylko Ludmiła zobaczyła mój stan powiedziała kiedy przyjeżdżasz i że mam córkę Nie mogłem się doczekać kiedy tylko cię spotkam.-Skończył swoją wypowiedz
 -Naprawdę?-Zapytałam wzruszona
 -Tak, kocham cię i nie mogę sobie wybaczyć, że jak mi powiedziałaś, że zostanę ojcem tak cię potraktowałem.
 -Zapomnijmy o tym i zacznijmy wszystko od nowa, dobrze?-Zapytałam, a on w odpowiedzi pocałował mnie tak, że nasze języki walczyły ze sobą.-Mam rozumieć, że tak?-zapytałam po oderwaniu
 -Tak-powiedział i się uśmiechnął.
 -A teraz się ubieraj i idziemy razem robić śniadanie.
 -Ok.-powiedział po czym wyjął ze szafy zestaw na dziś i ruszył do łazienki. Po 10 minutach wyszedł był bosko ubrany, a z daleka czuć było jego boskie perfumy.
 -Wyglądasz bosko-mruknęłam gdy stanął obok mnie
 -Dzięki-pocałował mnie w usta-Idziemy?-Zapytał po oderwaniu i złapał mnie za rękę.
 -Tak-odpowiedziałam, po czym zeszliśmy na dół i zaczęliśmy przygotowywać gofry z owocami. Po 10 min. były gotowe Leon nalał jeszcze soku pomarańczowego do dwóch szklanek, a ja podgrzałam mleko dla Mariki gdyby się obudziła. Zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy zjadać posiłek.
 -Violu, zamieszkasz u mnie z Mariką?-zapytał niepewnie Leon.
 -Leoś a mam swój dom nie musisz się litować-odpowiedziałam
 -Wiem, ale  ja  chcę żebyśmy zamieszkali razem u mnie.-powiedział, a ja się uśmiechnęłam
 -Ty wiesz, że nie umiem ci odmówić nie?-Zapytałam
 -Wiem.-Opowiedział, a ja akurat skończyłam śniadanie i on tak samo, wstałam, podeszłam do niego i usiadłam mu na kolana. On zbliżył swoją twarz do mojej, po czym oblizał moje wargi i swoje, a na koniec wbił się w nie. Całowaliśmy się dość długo i było by dłużej, ale Marika zaczęła płakać. Leon zdjął mnie ze swoich kolan i posadził na krześle obok, a sam wstał.-Ja idę-powiedział po czym wziął butelkę z mlekiem i ruszył do pokoju tej małej kruszynki.Nie czekałam na niego tylko zebrałam naczynia i zaniosłam je do zmywarki. Gdy wychodziłam z kuchni, Leon akurat schodził po schodach z NASZĄ córką,~jak oni razem słodko wyglądają.~pomyślałam.
 -Leoś idę dziś z Mariką do Ludmiły idziesz z nami?-Zapytałam gdy szatyn stanął obok mnie
 -Jasne, przy okazji pogadam z Diego.-Odpowiedział, a ja zrobiłam zdziwioną minę.
 -To oni są razem?-Zapytałam
 -Tak, jak ty wyjechałaś to oni się w sobie zakochali.
 -To się wszystko pozmieniało.
 -No tak trochę.-Zaśmialiśmy się po czym ubraliśmy Marikę i włożyliśmy ją do wózka, po czym  ruszyliśmy do domu Lu. Szliśmy przepięknymi uliczkami miasta oczywiście ja szłam wtulona w Leosia, a on prowadził wózek z dzieckiem. Po drodze mijaliśmy ludzi, którzy byli szczęśliwi ~Czyli zupełna odwrotność mnie rok temu~pomyślałam, szybko odgoniłam od siebie tą myśl. Doszliśmy do domu Ludmiły i otworzyła nam rozpromieniona blondynka gdy nas razem zobaczyła jej uśmiech automatycznie się powiększył. Zaprosiła nas do salonu. Siedział tam Diego czyli Leon się nie pomylił.
 -O Violetta-przytulił mnie brunet
 -Tak Violetta-odpowiedziałam z uśmiechem.
 -A to kto?-Zapytał pokazując na wózek, który prowadził Leon
 -To Marika moja i Leona córka-powiedziałam, a Leon wyjął z wózka naszą córkę.
 -Wow Verdas spłodził takie coś?-Zapytał nie dowierzając Diego
 -No raczej, co się dziwisz?-powiedział Leon, a my wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
 -Oj Leoś, Leoś-powiedziałam i czule go pocałowałam
 -Dobra Violu idziemy do salonu, a Leon i Diego na taras-zarządziła Lu
 -A Marika gdzie?-zapytałam
 -Z nami-odpowiedział blondynka.Po czym my usiadłyśmy na kanapie w salonie, a chłopacy poszli na taras.
 -To mój Lu jak tam z Diego?-pytałam bawiąc się z Mariką
 -Super, mieszkamy razem i jesteśmy razem-opowiedziała bardzo wesoła.
 -To się cieszę.-Powiedziałam z uśmiechem.
 -A ja tam u ciebie i Leona?
 -Normalnie nie wierzę jak się zmienił. Rok temu powiedział, że nie jet ojcem naszego dziecka, a teraz świata poza nią nie widzi.
 -Jak ciebie nie było to chodził przybity więc mu w końcu powiedziałam kiedy przyjeżdżasz, bo nie mogłam znieść tego widoku.
 -Dziękuję ci Ludmiła jesteś wspaniała-odpowiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę.
 -Dzięki-oddała uścisk.

*W tym samym czasie rozmowa chłopaków*
*Leon*
 -No gadaj Diego jak tam z Ludmiłą.-Powiedziałem ciekawy
 -Super, a u ciebie i Violi?
 -Nawet nie wiesz jak się cieszę, że ona wróciła, a jeszcze Marika świata poza nimi nie widzę.
-To się cieszę.

*Rozmowa dziewczyn*
*Violetta*
Rozmawiałyśmy tak jeszcze chwilę, aż chłopacy przyszli.
 -No Violu idziemy do domu.-Zarządził Leon
 -Już?-zapytałam
 -Jest już 19.
 -Co? Jak ten czas szybko zleciał.
 -Noooo-odpowiedziała Lu po czym wychodziliśmy już z domu, ale Lu krzyknęła:
  -Tylko na razie nie róbcie więcej dzieci!!!!!
 -Nic nie obiecuję!!!!!-krzyknął również Leon, a ja zaczęłam się śmiać. Gdy byliśmy już w domu wykonaliśmy wszystkie wieczorne czynności i poszliśmy spać.
 ----------------------------------------------------------------------------------------
Wiem krótki i bez sensu,ale nie mam weny przykro mi next nie wiem kiedy
                                                                                                                                                Buziaki

środa, 21 stycznia 2015

3.Powrót

*ROK PÓŹNIEJ*
*Violetta*
Przez ten rok mieszkałam w NY, 3 miesiące temu urodziłam córeczkę moją i Leona nadałam jej imię Marika.


Dziś wracam z córką do Buenos Aires. Na stałe, ponieważ mam już 18 lat tata powiedział, że da mi nasz stary dom, bo on i Fede zostają w NY.Cieszę się szczególnie na spotkanie z Ludmiłą, z którą utrzymywałam stały kontakt.  Wstałam z łóżka podreptałam do łazienki gdzie wykonałam wszystkie poranne czynności i ubrałam się w to.
Marikę włożyłam do wózka i poszła pieszo na lotnisko, które znajdowało się bardzo blisko naszego domu.




*Leon*
Długo nie widziałem Violetty,bo wyjechała. A mi dopiero teraz udało się wydusić od Ludmiły, że Violetta dziś przyjeżdża. Dopiero pół roku temu do mnie doszło, że zapłodniłem dziewczynę i, że jestem ojcem. Żałuję, cholernie żałuję tego, że wtedy tak ją potraktowałem. Dziś mam zamiar się z nią spotkać pierwszy samolot z NY do BA jest o 13.00. Pojadę tam.
   
*5 godzin później*
*Violetta*
Wylądowałam właśnie na lotnisku w moim rodzinnym mieście. Czyli Buenos Aires. kocham to miasto mimo wszystko. Gdy odebrałam walizkę czekałam na Ludmiłę, która miała mnie zawieść do domu.

*Leon*
Przyjechałem na lotnisko i od razu rzuciła mi się jak zawsze piękna Violetta z różowym wózkiem w którym było NASZE dziecko. Poszedłem do nie, a ona w pierwszym momencie mnie nie zauważyła. 
 -Hej Violu...-Zacząłem niepewnie
 -Leon?-Zapytała
 -Tak maleńka-Powiedziałem
 -Mówiłam ci już nie mów do mnie maleńka-Powiedziała dużo spokojniej niż kiedyś
 -Zapomniałem-Odpowiedziałem
 -Leon nie chce się kłócić przy dziecku-powiedziała
 -Zapomniałaś dodać, że przy NASZYM dziecku-powiedziałem specjalnie podkreślając słowo NASZYM
 -O jednak uznajesz Marikę?
 -Piękne imię.
 -Muszę ci coś powiedzieć...
 -Słucham
 -Nazwisko ma po tobie, bo podałam cię jako ojca, którym jesteś.Nie gniewasz się?-Zapytała i spuściła głowę.
 -Skoro to ja jestem ojcem to za co mam się gniewać.
 -Chcesz zobaczyć NASZE dziecko?
 -Ty się jeszcze pytasz? Pokazuj to cudeńko.-Powiedziałem, a ona zachichotała ~Jak ja za tym tęskniłem~pomyślałem, a ona wyjęła z wózka śpiące dziecko.~Urodę ma po mnie~uśmiechnąłem się w myślach Marica wyglądała ślicznie.


 -Śliczna prawda?-Zapytała drobna kobieta
 -My zawsze stworzymy cudo.-Powiedziałem i pogłaskałem ją po policzku.


 -Violu ja przez ten rok bez ciebie dużo myślałem i doszedłem do wniosku, że nie potrafię bez ciebie żyć. Zostaniesz moją dziewczyną.-Zapytałem,  a ona się uśmiechnęłam
 -Leon...-zaczęła-Będzie mi ciężko, ale spróbuję- Powiedziała, a ja wbiłem się w jej miękkie usta. tak długo ich nie całowałem zdecydowanie ZA długo. 
 -Brakowało mi tego-powiedział Viola
 -Mi też, a może pojechalibyśmy do mnie, bo chcę nadrobić ten czas stracony bez ciebie.
 -Dobra tylko zadzwonię do Ludmiły

~~~~~~~~~~~~~~~Rozmowa telefoniczna~~~~~~~~~~~
 -Hej Lu-przywitałam
 -Hej Violu- Przywitała
 -Wiesz pogodziłam się z Leonem i chcę spędzić kilka dni z nim.
 -Jasne i przy okazji zapozna swoją córeczkę.
 -Dzięki, że mnie rozumiesz
 -Ok muszę kończyć pa
 -pa
~~~~~~~~~~~~~~Koniec rozmowy~~~~~~~~~~~~~~~~~
 -Możemy jechać-zarządziła
 -Kocham cię-odpowiedziałem
 -Ja ciebie też
 -To chodźmy, aha i jak się dowiedziałem, że przyjeżdżasz i, że mamy córkę to zrobiłem jej pokój. 
 -Jesteś słodki

*20 minut później*
Jesteśmy już w moim nowym domu. Viola zaniosła Marikę do pokoju, który jest tylko jej. Nadal nie wierzę, że razem z Violą stworzyłem tak cud i jak mogłem tak zranić Violę. Długo nie przychodziła więc postanowiłem iść do niej. Zobaczyłem jak stoi oparta o łóżeczko naszej kruszynki. Stała do mnie tyłem więc podszedłem i przytuliłem, a swoją głowę położyłem na jej ramieniu
 -Nadal nie wierzę, że was moje skarby-szepnęła Viola całując moje usta i spoglądając na malutką
 -To lepiej uwierz, bo ja nie mm zamiaru cię opuszczać
 -To się cieszę.-Wyznała
 -Ja też, ale może chodźmy rozmawiać na dole, bo jeszcze obudzimy małą.
 -Świetny pomysł.-Odpowiedziała po czym zeszliśmy do salonu.
 -Wiesz jak się za tobą stęskniłam?-Zapytała
 -Nie wiem-udawałem głupiego
 -To zobacz-Powiedziała po czym usiadła na moich kolanach i brutalnie wbiła się w moje usta
 -Nadal nie wiem-powiedziałem po oderwaniu, a ona zdjęła mi koszulę i zaczęła całować i lizać mój tors. Potem zaczęliśmy się rozbierać i przenieśliśmy się do sypialni. A tam nie muszę tłumaczyć co się wydarzyło.

*5 godzin później*
Właśnie skończyliśmy nasz namiętny stosunek.
 -I co wierzysz mi, że się stęskniłam?-Zapytała zdyszana Viola
 -Wierzę-Opowiedziałem
 -Aż cud, że Marika się nie obudziła
 -No właśnie
 -Idziemy spać? Jestem zmęczona.
 -Tak-Odpowiedziałem po czym zasnęliśmy wtuleni w siebie.
--------------------------------------------------------------------------------------
Jest Leonetta cieszycie się mam nadzieję, że tak. Post wiem nudny i bezsensu, ale nie mam weny przykro mi.Next nie wiem kiedy.
                                                                                                                                        Buziaki

wtorek, 20 stycznia 2015

2. Nienawidzę cię!

*Violetta*
Obudziłam się w pokoju gościnnym w domu Fran. Czyli nigdzie nie wychodziłam.~Dobrze na razie wszystko jest ok~ pomyślałam.Nagle zrobiło mi się zimno. Zajrzałam pod kołdrę, a tam co?...Jestem goła, a obok mnie leży również goły chłopak.~Teraz nic już nie gra~karciłam się w myślach. Lekko się odkryłam, a na pościeli była krew...moja krew.~Co za dupek mnie rozdziewiczył?!~Miałam ochotę płakać, ale się powstrzymałam. Wstałam mimo bólu krocza, sięgnęłam z podłogi sukienkę i poszłam do łazienki, która była dołączona do pokoju gościnnego. Weszłam do środka, sukienkę położyłam na szafce, a ręce oparłam o umywalkę. Dopiero teraz dostrzegłam, że są one podrapane. ~Kuźwa co myśmy wczoraj wyrabiali? I kto mnie rozdziewiczył?~Myślałam, ale byłam zła na siebie za to co zrobiłam. Postanowiłam nie użalać się nad sobą i poszłam pod prysznic. ~Oł tak. Woda zmywa każdy problem.~ Uśmiechnęłam się i wyszłam z kabiny prysznicowej. Ciało wytarłam puchatym ręcznikiem, a włosy wysuszyłam suszarką, która leżał na szafce. Ubrałam się we wczorajszy zestaw i zrobiłam lekki makijaż kosmetykami, które wczoraj zabrałam z  domu. Gdy skończyłam kosmetyki schowałam do torebki i wyszłam ze zaparowanego pomieszczenia.Gdy weszłam do sypialni zamarłam... na łóżku siedział nie kto inny jak Leon...Leon Verdas.
 -Coś ty narobił?!-Krzyknęłam na niego
 -Ja nic.-Odpowiedział spokojnie
 -A może ja co?!-Nie potrafiłam się uspokoić
 -Tak, bo to ty wskoczyłaś mi do łóżka.-Mówił spokojnie
 -Byłam pijana!
 -Ja też, ale nie tak jak ty.
 -To czemu mnie nie powstrzymałeś?!
 -Bo jestem tylko facetem.-Nie słuchałam go dłużej i wyszłam z pokoju. Napisałam tylko kartkę do Fran i wyszłam z domu. Szłam pięknymi uliczkami BA mijałam zakochane pary i bawiące się dzieci ~Czemu ja nie mogę mieć tyle szczęścia~pomyślałam, a do moich oczu napłynęły łzy. Powstrzymałam się od płaczu i szłam dalej do domu. Gdy weszłam do środka zobaczyłam tatę.
 -Hej tato-Przywitałam się z nim przytuleniem.
 -Hej córciu. Jak tam impreza?-Zapytał ~I co ja mam mu powiedzieć? Przespałam się z Leonem i na dodatek nic nie pamiętam.~
 -Super-skłamałam
 -To wspaniale, a teraz idź się przebrać.
 -Dobrze.-Przytuliłam jeszcze raz tatę i pobiegłam do pokoju. Tam wybrała ten zestaw.


I myślałam jak taki bezduszny chłopak jak Leon Verdas mógł mnie rozdziewiczyć. Na wspomnienie rana. Zachciało mi się wymiotować. Pobiegłam do łazienki. Gdy wyszłam położyłam się na łóżku i wpatrywałam się w sufit. Gdy usłyszałam pukanie krzyknęłam:
 -Proszę!
 -Hej Violu!-pisnęła na mój widok Ludmiła
 -Hej Lu.-przywitałam się z nią, a ona mnie wyściskała.
 -Czemu nie było cię z rana w domu Fran tylko zostawiła kartkę?
 -Bo chciałam już wrócić do domu.
 -Aha-Powiedziała, a ja nic nie odpowiedziałam tylko pobiegam do łazienki wymiotować~Co mi jest?~zastanawiałam się. Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam zmartwioną Ludmiłę.
 -Violu co ci jest?-Zapytała z troską w głosie
 -Nic-warknęłam, a ona zrobiła zdziwioną minę.
 -Violetta, o co ci chodzi?
 -O ten tramwaj co nie chodzi.-Powiedziałam zła, ale po chwili zaczęłam płakać.
 -Violu mam do ciebie jedno pytanie-Powiedziała nie pewnie
 -Jakie znowu?
 -Uprawiałaś ostatnio z kimś seks?
 -Tak z Leonem wczoraj po imprezie.
 -Ok to masz to.-Powiedziała po czym wręczyła mi białe pudełko
 -Co to jest?-Zapytałam zdezorientowana
 -Test ciążowy ostatnio sobie kupiłam żeby zobaczyć jak to wygląda, a teraz ci się przyda.
 -Dobra idę go zrobić.-powiedziałam i poszłam do łazienki gdzie wykonałam test.
 -Mogę wejść-zapytała blondynka
 -Jasne wchodź-odpowiedziałam
 -I jak?-zapytała
 -Nie wiem boję się spojrzeć.
 -To daj ja zobaczę.-Powiedziała blondynka, a ja dałam jej test
 -I co?-Zapytałam
 -Jesteś w ciąży-powiedziała
 -Lu ja nie mogę być matką-powiedziałam bardzo cicho
 -Możesz i będziesz
 -Lu ja się boję
 -Nie bój się ja ci pomogę
 -Nie dam rady, a dziecko powinno mieć ojca, ale nie takiego jak Leon.
 -Dobra ja lecę do domu, a ty przemyśl to wszystko.
 -Ok pa.
 -pa-Przytuliłyśmy się na pożegnanie, a ona po chwili wyszła.Do mojego pokoju znowu ktoś zapukał.
 -Proszę-zaprosiłam
 -Hej sister-przywitał mnie 
 -Hej Fede-posłałam mu sztuczny uśmiech
 -A ty co taka zmartwiona-Zapytał
 -Nie mogę ci powiedzieć
 -Mów
 -Ale obiecaj, że nikomu nie powiesz
 -OK
 -Jestem...w...ciaży-powiedziałam, a go zamurowało
 -Ale jak to z kim?
 -Z Leonem
 -Z Verdasem?
 -Tak, ale nie wiem co mam zrobić
 -Powiedz mu o tym
 -Zwariowałeś
 -Nie, ale ma prawo wiedzieć w końcu jest ojcem twojego dziecka
 -Nie wiem przemyślę to, a teraz mógłbyś mnie zostawić?
 -Jasne sister-przytulił mnie na pożegnanie-Kocham cię-szepnął
 -Ja ciebie też
 -Ciebie kruszynko też wujek kocha-powiedział i pogłaskał mój jeszcze płaski brzucha, a ja zaczęłam chichotać on zawsze wiedział jak poprawić mi humor. Gdy opuścił mój pokój, a ja położyłam się i zaczęłam zastanawiać się co ja mam teraz zrobić, ale tą czynność przerwał mi dzwoniący telefon. ~ I jak ja mam w spokoju pomyśleć?!~Krzyknęłam w myślach nie patrząc kto dzwoni odebrałam
 -Halo?-Zapytałam
 -Violetta?-Zapytała osoba po drugiej stronie
 -Tak, a kto mówi?-Nadal nie miałam pojęcia z kim rozmawiam
 -Domyśl się-powiedział ktoś ,,po drugiej stronie''
 -Leon?-Zapytałam, bo miałam dziwne wrażenie, że to on
 -Zgadłaś-odpowiedział, a ja nie wiem czemu w głębi duszy się cieszyłam.
 -Czego chciałeś i skąd masz mój numer?-Zapytałam lekko zdenerwowana
 -Ma się znajomości i chciałem się z tobą spotkać.-Mówiąc to słychać było w jego głosie nadzieję
 -Po co ja mam dość swoich problemów.-Mówiąc to wyglądałam tak:

 -Muszę ci coś powiedzieć-Wyznał
 -To mów przez telefon-Powiedziałam
 -To nie jest rozmowa na telefon.-Wyznał lekko poddenerwowany 
 -Dobra...-westchnęłam-Gdzie i kiedy?-Zapytałam po chwili
 -Dziś w kawiarni obok parku
 -Ok, a o której?
 -O 14?
 -Ok to o 14 w kawiarni-zgodziłam się-pa
 -Pa.-Usłyszałam charakterystyczne pikanie co oznaczyło, że się rozłączył. Na wyświetlaczu zobaczyłam godzinę 13.00. ~Mam  godzinę na przygotowanie się. Super~poszłam do łazienki gdzie wykonałam prysznic. Włosy pofalowałam i ubrała się w ten zestaw.

Gotowa zeszłam na dół.
 -Tato...-Zaczęłam
 -Tak córciu?-Zapytał
 -Idę do kawiarni obok parku.
 -Dobrze, ale nie wracaj za późno
 -Dobrze pa
 -Pa-Po jego słowach wyszłam z domu i ruszyłam w stronę parku. Po drodze spojrzałam jeszcze na wyświetlacz telefonu. Na nim była godzina 13.55.~Będę na miejscu za 2 minuty więc zdążę~ pomyślałam i szłam dalej po 2 minutach byłam na miejscu. Usiadłam przy jednym ze stolików i czekałam na ojca mojego dziecka.Zamówiłam sobie herbatę, a on w końcu przyszedł, akurat jak podali mi gorący napój, Leon ucałował mój polik po czym usiadł na przeciwko mnie.
 -To o czym chciałeś rozmawiać?-Zapytałam beznamiętnie
 -O tym żebyś...-Zaczął i zachowywał się tak jakby bał się dokończyć
 -Żebym co?-Zapytałam po czym popiłam herbatę.
 -Żebyś nie robiła sobie nadziei.
 -Jak ja mam nie robić sobie nadziei?-Zapytałam zdenerwowana, ale starałam się nie krzyczeć, bo inni ludzie którzy tu są maja prawo do spokojnych rozmów.
 -Normalnie.
 -Jak normalnie skoro mnie rozdziewiczyłeś?
 -Każdy żyje swoim życiem.
 -Dobra, a mam do ciebie pytanie-Powiedziałam
 -Jakie?
 -Czy się wczoraj zabezpieczałeś?
 -Nie pamiętam chyba tak, a co?
 -To nie możliwe, że tak, bo jestem w ciąży-powiedziałam przez łzy
 -To nie moje dziecko-zaprzeczał
 -Twoje, bo z nikim innym nie uprawiałam seksu
 -Na pewno nie moje.
 -Dobra spieprzaj z mojego życia!-Nie powstrzymałam się i krzyknęłam. Wstałam walnęłam go ,, z liścia'' i uciekłam z płaczem z kawiarni. Biegłam parkiem płacząc jak on może tak] powiedzieć jak ja sobie teraz poradzę? Nie jestem pełnoletnia moje dziecko nie będzie miało ojca. Usiadłam na jednej z ławek i zaczęłam jeszcze mocniej płakać. Po chwili ktoś do mnie przyszedł, usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem.
 -Nie płacz maleńka-Odezwał się LEON
 -Nie mów do mnie maleńka!-krzyknęłam
 -Dlaczego?
 -Bo nie przyznajesz się do tego, że mnie zapłodniłeś!
 -Bo to nie ja.
 -Wiesz co? Nie na widzę cię! Spieprzaj z mojego życia.
 -Ja nie chcę.
 -Ale ja chce!-krzyknęłam i uciekłam do domu starałam się nie płakać. Gdy dobiegłam do domu od progu drzwi miałam do wysłuchania wiadomość
 -Violu jutro wyjeżdżamy do New York-u.-powiedział mój tata
 -Ok-Nie protestowałam pobiegłam do pokoju i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Napisałam do Lu sms-a

DO:Lu
Ludmi proszę cię wpadnij do mnie

OD:Lu
Ok jestem za 10 minut

Czekałam na przyjaciółkę, a ona tak jak napisała była po 10 minutach.
 -Hej Violu.-Przywitała się ze mną
 -Hej Lu-Przywitałam się z nią
 -Po co miałam przyjść?
 -Powiedziałam Leonowi o ciąży.
 -I jak zareagował?
 -Twierdzi, że to nie jego dziecko.
 -Uuuu to kiepsko
 -No, ale to nie wszystko, bo to już mój ostatni dzień w BA.
 -Jak to?!
 -Normalnie wyjeżdżam do NY
 -Nieeeee-zaczęła szlochać i rozmawiałyśmy tak jeszcze 2 godziny aż w końcu ona poszła do domu, a ja zasnęłam rozmyślając o Leonie i o naszym dziecku.
---------------------------------------------------------------------------------
Viola wyjeżdża do NY, ale nie na stałe i spokojnie Leonetta pojawi się nie długo. Next nie mam pojęcia kiedy
                                                                                                                                                Buziaki