środa, 21 stycznia 2015

3.Powrót

*ROK PÓŹNIEJ*
*Violetta*
Przez ten rok mieszkałam w NY, 3 miesiące temu urodziłam córeczkę moją i Leona nadałam jej imię Marika.


Dziś wracam z córką do Buenos Aires. Na stałe, ponieważ mam już 18 lat tata powiedział, że da mi nasz stary dom, bo on i Fede zostają w NY.Cieszę się szczególnie na spotkanie z Ludmiłą, z którą utrzymywałam stały kontakt.  Wstałam z łóżka podreptałam do łazienki gdzie wykonałam wszystkie poranne czynności i ubrałam się w to.
Marikę włożyłam do wózka i poszła pieszo na lotnisko, które znajdowało się bardzo blisko naszego domu.




*Leon*
Długo nie widziałem Violetty,bo wyjechała. A mi dopiero teraz udało się wydusić od Ludmiły, że Violetta dziś przyjeżdża. Dopiero pół roku temu do mnie doszło, że zapłodniłem dziewczynę i, że jestem ojcem. Żałuję, cholernie żałuję tego, że wtedy tak ją potraktowałem. Dziś mam zamiar się z nią spotkać pierwszy samolot z NY do BA jest o 13.00. Pojadę tam.
   
*5 godzin później*
*Violetta*
Wylądowałam właśnie na lotnisku w moim rodzinnym mieście. Czyli Buenos Aires. kocham to miasto mimo wszystko. Gdy odebrałam walizkę czekałam na Ludmiłę, która miała mnie zawieść do domu.

*Leon*
Przyjechałem na lotnisko i od razu rzuciła mi się jak zawsze piękna Violetta z różowym wózkiem w którym było NASZE dziecko. Poszedłem do nie, a ona w pierwszym momencie mnie nie zauważyła. 
 -Hej Violu...-Zacząłem niepewnie
 -Leon?-Zapytała
 -Tak maleńka-Powiedziałem
 -Mówiłam ci już nie mów do mnie maleńka-Powiedziała dużo spokojniej niż kiedyś
 -Zapomniałem-Odpowiedziałem
 -Leon nie chce się kłócić przy dziecku-powiedziała
 -Zapomniałaś dodać, że przy NASZYM dziecku-powiedziałem specjalnie podkreślając słowo NASZYM
 -O jednak uznajesz Marikę?
 -Piękne imię.
 -Muszę ci coś powiedzieć...
 -Słucham
 -Nazwisko ma po tobie, bo podałam cię jako ojca, którym jesteś.Nie gniewasz się?-Zapytała i spuściła głowę.
 -Skoro to ja jestem ojcem to za co mam się gniewać.
 -Chcesz zobaczyć NASZE dziecko?
 -Ty się jeszcze pytasz? Pokazuj to cudeńko.-Powiedziałem, a ona zachichotała ~Jak ja za tym tęskniłem~pomyślałem, a ona wyjęła z wózka śpiące dziecko.~Urodę ma po mnie~uśmiechnąłem się w myślach Marica wyglądała ślicznie.


 -Śliczna prawda?-Zapytała drobna kobieta
 -My zawsze stworzymy cudo.-Powiedziałem i pogłaskałem ją po policzku.


 -Violu ja przez ten rok bez ciebie dużo myślałem i doszedłem do wniosku, że nie potrafię bez ciebie żyć. Zostaniesz moją dziewczyną.-Zapytałem,  a ona się uśmiechnęłam
 -Leon...-zaczęła-Będzie mi ciężko, ale spróbuję- Powiedziała, a ja wbiłem się w jej miękkie usta. tak długo ich nie całowałem zdecydowanie ZA długo. 
 -Brakowało mi tego-powiedział Viola
 -Mi też, a może pojechalibyśmy do mnie, bo chcę nadrobić ten czas stracony bez ciebie.
 -Dobra tylko zadzwonię do Ludmiły

~~~~~~~~~~~~~~~Rozmowa telefoniczna~~~~~~~~~~~
 -Hej Lu-przywitałam
 -Hej Violu- Przywitała
 -Wiesz pogodziłam się z Leonem i chcę spędzić kilka dni z nim.
 -Jasne i przy okazji zapozna swoją córeczkę.
 -Dzięki, że mnie rozumiesz
 -Ok muszę kończyć pa
 -pa
~~~~~~~~~~~~~~Koniec rozmowy~~~~~~~~~~~~~~~~~
 -Możemy jechać-zarządziła
 -Kocham cię-odpowiedziałem
 -Ja ciebie też
 -To chodźmy, aha i jak się dowiedziałem, że przyjeżdżasz i, że mamy córkę to zrobiłem jej pokój. 
 -Jesteś słodki

*20 minut później*
Jesteśmy już w moim nowym domu. Viola zaniosła Marikę do pokoju, który jest tylko jej. Nadal nie wierzę, że razem z Violą stworzyłem tak cud i jak mogłem tak zranić Violę. Długo nie przychodziła więc postanowiłem iść do niej. Zobaczyłem jak stoi oparta o łóżeczko naszej kruszynki. Stała do mnie tyłem więc podszedłem i przytuliłem, a swoją głowę położyłem na jej ramieniu
 -Nadal nie wierzę, że was moje skarby-szepnęła Viola całując moje usta i spoglądając na malutką
 -To lepiej uwierz, bo ja nie mm zamiaru cię opuszczać
 -To się cieszę.-Wyznała
 -Ja też, ale może chodźmy rozmawiać na dole, bo jeszcze obudzimy małą.
 -Świetny pomysł.-Odpowiedziała po czym zeszliśmy do salonu.
 -Wiesz jak się za tobą stęskniłam?-Zapytała
 -Nie wiem-udawałem głupiego
 -To zobacz-Powiedziała po czym usiadła na moich kolanach i brutalnie wbiła się w moje usta
 -Nadal nie wiem-powiedziałem po oderwaniu, a ona zdjęła mi koszulę i zaczęła całować i lizać mój tors. Potem zaczęliśmy się rozbierać i przenieśliśmy się do sypialni. A tam nie muszę tłumaczyć co się wydarzyło.

*5 godzin później*
Właśnie skończyliśmy nasz namiętny stosunek.
 -I co wierzysz mi, że się stęskniłam?-Zapytała zdyszana Viola
 -Wierzę-Opowiedziałem
 -Aż cud, że Marika się nie obudziła
 -No właśnie
 -Idziemy spać? Jestem zmęczona.
 -Tak-Odpowiedziałem po czym zasnęliśmy wtuleni w siebie.
--------------------------------------------------------------------------------------
Jest Leonetta cieszycie się mam nadzieję, że tak. Post wiem nudny i bezsensu, ale nie mam weny przykro mi.Next nie wiem kiedy.
                                                                                                                                        Buziaki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz