sobota, 14 lutego 2015

5.Martwiłam się!

*1 rok później*
 *Violetta* 
Obudziłam się, ale zdziwiłam się, gdy zobaczyłam że obok mnie nie ma Leona. Wstałam i poszłam do kuchni by  napić się wody. Gdy wracałam do sypialni postanowiłam zobaczyć zadzwonić do Leona. Czekałam 4 sygnały, a on i tak nie odebrał. Postanowiłam, że się rozłączę. Tak też zrobiłam. Weszłam do sypialni i wzięłam z  szafy ten zestaw.


Weszłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności po czy ubrałam się we wcześniej naszykowany zestaw. Wyszłam spojrzałam na wyświetlacz telefonu 13.00 i 0 nieodebranych połączeń zaczynam się coraz bardziej martwić o Leona. Wyszłam z sypialni i poszłam do pokoju córki. Nie spała już tylko siedziała w łóżeczku i bawiła się zabaweczką. Wyjęłam ją i pocałowałam w czółko. Dziewczynka uśmiechnęła się do mnie. Posadziłam ją do specjalnego krzesełku i wyjęłam z szafy zestaw na dzisiejszy dzień. Ubrałam ją i w efekcie wyglądała tak:
Wzięłam ją za małą rączkę i zaprowadziłam ją do kuchni. Mała usiadła na krześle, a ja poszłam przygotować dla niej kaszkę. Gdy skończyłam podałam ją małej, a sama poszłam do salonu i próbowałam dodzwonić się do Leona. I nic. Zadzwoniłam do mamy mojego chłopaka.
 ---------------------------------------Rozmowa telefoniczna--------------------------
 -Hej Violu
 -Dzień dobry
 -Stało się coś?
 -Czy jest u państwa może Leon, bo od rana nie mam z nim kontaktu
 -Nie, ale nie martw się, bo pewnie nic mu nie jest.
 -Dobrze, ale jakby przyjechał to czy mogłaby pani zadzwonić do mnie
 -Oczywiście
 -Dziękuję do widzenia
 -Do widzenia
 -------------------------------------------Koniec rozmowy--------------------------------
 Teraz jestem spokojniejsza, ale nie wiele. Wróciłam do kuchni i spojrzałam na zegar 15.30. ~Gdzie on jest!~ pomyślałam i pomogłam córce jeść po 15 minutach zawartość miseczki zniknęła. Zaniosłam naczynie do zmywarki i wróciłam do dziecka. Wzięłam ją na ręce i zaniosłam do jej pokoju. Pobawiłam się z nią. Ale nie długo później mała zasnęła. Położyłam ją do łóżeczka i zeszłam na dół. Znowu zaczęłam wydzwaniać do Leona i znowu nic. Zaczęłam oglądać telewizję by trochę się rozluźnić, ale to nie pomagało. Na wyświetlaczu mojego telefonu widniała godzina 17.25. Nagle słyszałam odgłos nadjeżdżającego samochodu. Wstałam szybko i pobiegłam zobaczyć kto to. To był Leon byłam na niego strasznie zła, ale i szczęśliwa, że przyjechał cały i zdrowy.
 -Hej kochanie!-krzyknął gdy tylko wszedł do domu.
 -Hej-odpowiedziałam od niechcenia. 
 -Czemu jesteś taka zła?-Zapytał zbliżając swoje usta do moich.
 -Czemu jestem zła? Cały dzień nie odbierałeś telefonu!-Krzyknęłam odpychając go od siebie.
 -Bo telefon leżał w samochodzie, a ja biegałem po sklepach-Tłumaczył się
 -A nie mogłeś od dzwonić?-Zapytałam
 -Nie wiedziałem, że dzwoniłaś-przekonywał
 -No dobrze, ale to był ostatni raz-Zagroziłam
 -Tak jest-zasalutował, a ja zaśmiałam się od szybko mnie pocałował oddałam pocałunek.
 -A co kupiłeś?-Zapytałam po oderwaniu
 -To-powiedział po czym wyjął z kieszeni spodni etui na telefon.
 -To dla mnie?-Zapytałam
 -Tak-Odpowiedział wręczając mi ozdobę na telefon, który w etui wyglądał tak:
Rzuciłam się Leonowi na szyję i ucałowałam.
 -Dziękuję, wiesz jak lubię Paryż.
 -Wiem, dlatego mam dla ciebie jeszcze coś-oznajmił wyjmują z tylnej kieszeni swoich spodni 3 bilety do Paryża, które wyglądały tak:
(tylko, że nie jeden, ale 3)
-Leoś kocham cię-Wyznałam i pocałowałam Leona czule w usta on zadowolony oddał pocałunek, a potem całowaliśmy się 3 minuty.
 -Jutro wylatujemy do Paryża, więc dziś musimy się spakować.-oznajmił mój ukochany.
 -Ok-Wyznałam po czym pobiegłam do sypialni spakowałam ubrania dla siebie i dla Leona. Po czym poszłam do pokoju naszej córeczki. Obudziła się, więc dałam ją Leonowi i zaczęłam ją pakować. Gdy skończyłam był wieczór, więc wykonaliśmy wszystkie wieczorne czynności i poszliśmy spać.

*Następnego dnia*
*Violetta* 
Obudziłam się pierwsza, więc postanowiłam się uszykować. Pobiegłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności. Następnie ubrałam się w ten zestaw.

 Nie czekając dłużej wyszłam z zaparowanego pomieszczenia. Leon jeszcze  spał, więc postanowiłam iść ubrać małą. Tak też zrobiłam. Ubrałam ją w ten zestaw.



Gdy malutka była gotowa wzięłam ją na ręce i poszłam  do sypialni. Leon nadal spał. Posadziłam Marikę obok Leona, a ta pocałowała go w nos. Ten zaczął nim śmiesznie ruszać i się obudził.
 -Wy już na nogach?-Zapytał patrząc na nas
 -Tak, a ty śpiochu wstawaj,bo się spóźnimy na samolot.-oznajmiłam
 -Dobrze, ale wy idźcie zrobić śniadanie.-Oznajmił, a Marikę się zaśmiała.-A ty z czego się śmiejesz?-Zapytał Leon i posadził ją na swoim brzuchu. Marika pokazała na niego i ponownie się zaśmiał. Leon tylko posłał mi uśmiech i podał mi małą
 -To my idziemy robić śniadanie.-Oznajmiłam i razem z Mariką poszłyśmy na dół. Posadziłam ją na krzesełku, a sama zaczęłam przygotowywać jajecznicę. Po schodach schodziła Leon znosząc nasze walizki. Gdy jedzenie było gotowe postawiłam je w jadalni na stole i razem z Mariką zaczęłam jeść. Po chwili dołączył do nas Leon. 
 -Świetnie gotujesz kochanie-powiedział mój chłopak zajadając się jajecznicą.
 -Dziękuję-odpowiedziałam rumieniąc się. Reszta posiłku minęła nam w ciszy. 

 * pół godziny później lotnisko*
 *Violetta*
 -Co będziemy zwiedzać?-Zapytałam mojego chłopaka, a on posłał mi uśmiech i podał broszurkę w której moją uwagę przykuły 2 rzeczy.




 -Leon jesteś wspaniały-oznajmiłam
 -No wiem.-powiedział po czym pocałował mnie w usta, a Marika zaczęła bić brawo.

*Kilka godzin później*
 *Leon*
Jesteśmy już w Paryżu i dojechaliśmy właśnie do naszego hotelu. Po zameldowaniu się ruszyliśmy do naszego apartamentu.Pierwszym pomieszczeniem, które zobaczyliśmy był salon.
Z salonu poszliśmy do kuchni.
 Następnie weszliśmy na taras. Wyglądał pięknie, a szczególnie o zachodzie słońca
 Weszliśmy po schodach, które prowadziły na górę. Viola skręciła w prawo, a za drzwiami zobaczyliśmy jacuzzi.

 Następnym pomieszczeniem była sypialnia moja i Violi. Wyglądała genialnie.


 Gdy wyszliśmy z sypialni na korytarzu następnym pomieszczeniem, które zobaczyliśmy była łazienka.

 Na koniec weszliśmy do pokoju obok naszego, była to sypialnia Mariki. Była urocza.


 Położyliśmy śpiącą Marikę do łóżeczka, a sami zeszliśmy do salonu. Usiadłem na kanapie, a Viola na moich kolanach. Zaczęliśmy się całować, a tak przenieśliśmy się do sypialni. Tam nie muszę mówić co się wydarzyło.
------------------------------------------------------------------------------------------------
 Napisałam! Udało mi się w końcu! Ale wiem, że kiepski. Next nie wiem kiedy, ale postaram się niedługo. Dopiero wczoraj Zaczęłam ferie, więc mam prawo odpocząć.
A teraz powiedzcie Z kim będziecie śpiewacie w duecie? Bo  ja z Fran.


 
                                                                                                                                             Buziaki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz