poniedziałek, 23 lutego 2015

7. Fuuuuu

*Violetta*
Rano o 8.00 obudził mnie telefon. Spojrzałam na wyświetlacz dzwoni Lu. Postanowiłam odebrać, żeby nie obudziła Leona.
_____________________ROZMOWA TELEFONICZNA____________
 -Hej Violu-przywitała się ze mną.
 -Hej Lu-również się z nią przywitałam
 -Byłam wczoraj zarejestrować cię  ginekologa, ale on powiedział, że jedyny wolny termin ma za pół rok.-powiedziała na jednym tchu.
 -To za późno...
 -Wiem, ale jak powiedziałam, że nie dla mnie tylko dla ciebie, a ty jesteś w Paryżu, to powiedział, że zadzwoni do kolegi, a ten od razu zarezerwował ci wizytę na dziś o 14.30 w tym szpitalu obok centru handlowego-wyjaśniła
 -Ok, Lu dzięki jesteś genialna-powiedziałam uradowana
 -No przecież wiem, ale teraz kończę, bo Diego się budzi-powiedziała
 -Ok, pa-powiedziałam i rozłączyłam się.
____________________KONIEC ROZMOWY_____________________
Gdy skończyłam rozmawiać, odłożyłam telefon i odwróciłam się w stronę Leona. On już nie spał tylko zaczął mnie całować, schodząc na szyję, piersi, brzuch, postanowiłam go oderwać, bo prawdopodobnie jestem w ciąży, a ja wiem jak kończy się takie całowanie.
 -Kochanie, co się dzieje?-Zapytał Leon, gdy oderwałam go od swojej skóry.
 -Nie mam siły na kochanie się-skłamałam, bo niby co mam mu powiedzieć ~ Wiesz kochanie jestem po raz drugi w ciąży i będziesz po raz drugi tatą?~na pewno nie
 -Dobrze kochane, ale zachowujesz się dziwnie.-wyznał
 -Nie po prostu ... nie umiem tego uzasadnić-odpowiedziałam
 -Dobrze się czujesz?-zapytał
 -Tak, ale dziś muszę iść na kontrolę do ginekologa.-powiedziałam, bo taka jest prawda
 -Do ginekologa?-zapytał
 -Tak-odpowiedziałam, a on znowu zaczął mnie całować
 -Mam iść z tobą?-zapytał
 -Nie, wolę iść sama-odpowiedziałam
 -Dobrze, ale teraz już w stajemy już, bo mała na pewno już się obudziła
 -Ok, kocham cię-wyznałam
 -Ja ciebie też
 Wstałam, poszłam do szafy gdzie wzięłam zestaw na dzisiaj.
Poszłam do łazienki. Zdjęłam swoją piżamę i weszłam pod prysznic. Cało umyłam truskawkowym żelem pod prysznic, a włosy szamponem o takim samym zapachu. Następnie opłukałam pianę. I wyszłam. Przez moje ciało przeszedł nie przyjemny dreszcz spowodowany zimnymi kafelkami. Ciało owinęłam puchatym ręcznikiem, a włosy wysuszyłam i lekko pofalowałam. Ciało wysuszyłam ręcznikiem. Ubrałam się we wcześniej naszykowany zestaw, a na sam koniec zrobiłam sobie lekki makijaż. Gotowa wyszłam z łazienki, a w sypialni zobaczyłam Leosia bawiącego się z Mariką, która była ubrana w to:
Wyglądała słodko, szczególnie z  napisem ''Mama mnie kocha''. To prawda. Gdy tylko Leon mnie zobaczył, podbiegł do mnie i czule pocałował
 -Na pewno chcesz iść do ginekologa beze mnie?-Zapytał, a ja w tym momencie miałam wątpliwości, cz na pewno chcę tam iść bez niego.
 -T-tak-powiedziałam jąkając się.
 -Dlaczego się jąkasz? Jeśli chcesz pójdę tam z tobą.-zapewniał
 -Nie wiem Leon, nie wiem-powiedziałam i spuściłam głowę.
 -Violu ja chcę iść tam z tobą-powiedział i podniósł mój pod brudek.
 -Na pewno?-zapytałam
 -Na pewno.-odpowiedział i mnie pocałował
 -Fuuuu-zakryła oczy Marika. Leon oderwał się ode mnie, podszedł po cichu do Mariki i podniósł ją.
 -Co ''Fu", co ''Fu''.-zaczął się z nią droczyć
 -Tata pocałował mamę!-Krzyknęła nasza córka. A ja spojrzałam na zegar 14, a o 14.30 mam być u ginekologa.
 -Leon jedziemy?-Zapytałam wskazując na zegar
 -Gdzie?-Zapytał jak głupek.
 -Do ginekologa-przypomniałam
 -A no tak...-walnął się otwartą ręką w czoło.
 -Mamusiu, gdzie jedziemy?- Powiedziała Marika trochę nie wyraźnie
 -Mamusia jedzie do lekarza, a wy będziecie czekać na korytarzu.-odpowiedziałam
 -Aha...

 *20 minut później*
 *szpital*
*Violetta*
 Dojechaliśmy już do szpitala. Za 10 minut mam umówioną wizytę. Bardzo się denerwuję, ale przecież te testy mogą mylić. Chociaż jak za pierwszym razem byłam w ciąży to zadziałały. Więc... . Moje rozmyślenia, przerwał ginekolog wołając '' Verdas'',więc wchodzę.

*30 minut później*
*Leon*
Violetta siedzi tam już pół godziny i nic, nie wiem może to normalne.
 -Tatusiu...-z rozmyśleń wyrwał mnie głos córki
 -Tak?-Zapytałem
 -Kiedy mamusia wróci?-zapytała 
 -Za chwilkę-odpowiedziałem.

*20 minut później* 
*Violetta*
 -Czyli...-zaczęłam po skończonych badaniach
 -Jest pani w ciąży gratuluję-stwierdził lekarz
 -Ale jest to pewne na 100%?-zapytałam
 -Tak to już 3 miesiąc-stwierdził podając mi zdjęcia USG
 -Aha dobrze dziękuję.-powiedziałam i wyszłam. Usiadłam na krzesełku obok drzwi i zaczęłam płakać. Podbiegł do mnie Leon.
 -Co się stało kochanie?-zapytał z troską
 -Nie mogę ci powiedzieć, bo mnie znienawidzisz.-stwierdziłam wybuchając jeszcze większym płaczem.
 -Kotku, nie znienawidzę cię. Co się stało?-dopytywał
 -Bo... ja...-bałam się dokończyć.
 -Bo ty co?-Zapytał
 -Bo ja... jestem...-Zacięłam się
 -Bo ty jesteś?-dopytywał
 -Bo ja jestem... w... ciąży-ostatni wyraz powiedziałam bardzo cicho.
 -Jesteś w ciąży?-Zapytał
 -Tak jestem w ciąży, jesteś zły?-Zapytałam
 -Nie kochanie wręcz przeciwnie.-powiedział, wziął mnie na ręce i kręcił mną wokół własnej osi. Gdy mnie odstawił nasze usta dzieliły milimetry, ale zmniejszyłam tą odległość i pocałowałam go.
Malutka zamknęła oczy.
 -Fuuuuu-powtórzyła sytuację z domu.
 -Marika czy ty wiesz co się stało?-Zapytał Leon, a dziewczynka pokiwała głową na nie.
 -Nie, a czo?-zapytała
 -Będziesz miała młodszego brata, albo młodszą siostrę!-krzyknął uradowany Leon.
 -Na prawdę?!-nie wierzyła
 -Tak-odpowiedziałam
 -Kocham was-powiedziała przytulając się do naszych nóg.
 -My ciebie też-odpowiedzieliśmy razem.
  
*20 minut później*
*Leon*
 Wróciliśmy już do domu. Marika miała już tyle wrażeń, że zasnęła. Ja leżę na kanapie, a Viola leży obok mnie.
 -Kocham cię-szepnęła, a ja musnąłem jej ciepłe usta
 -Ja ciebie też-powiedziałem po oderwaniu.
 -Aha. Mam coś dla ciebie, ale musisz mi podać torebkę.-Zdziwiony podałem mojej dziewczynie, przedmiot.
 -Co to?-Zapytałem gdy podała mi plik karteczek
 -USG naszego dziecka-zachwyciła się
 -Taki słodki mały człowiek-odpowiedziałem, a ona zaczęła się śmiać.
 -Kocham cię
 -Ja ciebie też
*Violetta*
 Obejrzeliśmy kilka filmów, a gdy wybiła godzina 22.30 poszliśmy do łazienki wykonać wieczorne czynności. Ja szłam jako druga. Dlatego gdy wyszłam Leon leżał już w łóżku. Wskoczyłam obok niego, a gdy wtuliłam się w jego tors on pocałował moje włosy.
 -Dobranoc-mruknęłam
 -Dobranoc-odpowiedział i ostatni raz mnie pocałował. Po czym Morfeusz zabrał mnie do siebie.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem schrzaniła, ale proszę mnie nie zabijać XDD. Na serio zależało mi żeby dodać dzisiaj, ale nie wiedziałam, że aż tak koszmarnie wyjdzie. Więc jeszcze raz przepraszam. Next nie wiem kiedy
                                                                                                                                                  Buziaki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz