niedziela, 22 lutego 2015

6.Co się stało?

*Leon*
Dziś obudziłem się pierwszy. Wstałem i poszedłem do pokoju córeczki. Już nie spała tylko siedział w łóżeczku i bawiła się zabawką. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni. Moja ukochana już nie spała tylko sprawdzała coś w kalendarzyku, wydało mi się to dziwne, ale nie aż tak. Położyłem obok niej Marikę, ale dziewczynka wstała i zaczęła spinać się na Violettę.~No tak  ma już ponad rok~pomyślałem. Marika wdrapała się na brzuch mojej dziewczyny i zaczęła bawić się zabawką. Lecz po chwili znudziło jej się to i pobiegła do swojego pokoju. Gdy nasza  córka opuściła pokój Viola wstała i ze spuszczoną głową weszła do łazienki. ~Coś się dzieje~ pomyślałem i podszedłem pod drzwi
 -Violu, kochanie co się dzieje?-Zapytałem
 -Nic, a co miałoby się stać?-Odpowiedziała pytaniem na pytanie
 -No nie wiem...
 -Nic, więc się nie martw.-Po jej słowach poszedłem do pokoju naszej kruszynki i ubrałem ją w to:
Gdy wychodziłem z małą z pokoju, który należy do niej zauważyłem Violettę ubraną w to:

(Różowe buty)
 -Mama!-Krzyknęła Marika i pobiegła przytulić się do Violi.
 -Dziewczyny, a może dziś pójdziemy dziś na basen hotelowy?-Zapytałem
 -Tak!-Krzyknęła Marika
 -Tak, możemy iść-odpowiedziała Viola, tuląc do siebie córkę.
 -Vilu co się dzieje?-Zapytałem z troską
 -Nic, ale muszę iść do apteki na dole, a wy idźcie zrobić śniadanie.-powiedziała, podała mi dziecko, wzięła torebkę i wyszła.
 -To co robimy na śniadanie mała?-zapytałem
 -Naleśniki!-krzyknęła
 -Córeczka tatusia-powiedziałem i przytuliłem ją
 -I mamusi-dodała, a ja się zaśmiałem. Zeszliśmy na dół i zaczęliśmy przygotowywać śniadanie.

*Violetta*
 Poszłam do apteki po to by kupić test ciążowy. Tak myślę, że jestem w ciąży. Miesiączka mi się spóźnia i czuję się inaczej niż przez ten rok. Gdy zeszłam na dół skierowałam się do apteki. Kupiłam
 test ciążowy, który schowałam do torebki i jakieś proszki na ból głowy, aby mój chłopak nic nie podejrzewał. Po ''zakupach'' wróciłam do domu, a od progu czuć było piękny zapach naleśników. Poszłam do kuchni, aby zobaczyć czy mój posiłek jest już gotowy.
 -O Viola-podbiegł do mnie Leon i musnął moje usta.-Co kupiłaś?-zapytał
 -Kupiłam proszki na ból głowy-odpowiedziałam spokojnie
 -A boli cię głowa?-dopytywał
 -Nie, ale kupiłam na wszelki wypadek
 -Ok, a teraz choć zajadać śniadanko, które przygotował twój kochany chłopak i nasza córeczka.-Powiedziała, a ja z uśmiechem wymalowanym na twarzy usiadłam do stołu.
 -Smacznego-powiedziała Marika
 -Smacznego-odpowiedziałam i zaczęłam konsumować posiłek. Gdy skończyliśmy pozbierałam naczynia i włożyłem je do zmywarki. Gdy weszłam do salonu zobaczyłam Leona i Marikę, którzy są zafascynowani oglądaniem bajek ~No tak mam jedno małe dziecko, ale także jedno duże~ pomyślałam i poszłam do łazienki, biorąc torebkę. Gdy weszłam do łazienki i zamknęłam ją na klucz. Wyjęłam z torebki test ciążowy i  wykonałam go. Czekałam i czekałam. Gdy nagle zobaczyłam, że są tam dwie kreski, czyli jestem w ciąży do świetnie. Drugie dziecko. Nagle wróciło do mnie wspomnienia:
 -To o czym chciałeś rozmawiać?-Zapytałam beznamiętnie
 -O tym żebyś...-Zaczął i zachowywał się tak jakby bał się dokończyć
 -Żebym co?-Zapytałam po czym popiłam herbatę.
 -Żebyś nie robiła sobie nadziei.
 -Jak ja mam nie robić sobie nadziei?-Zapytałam zdenerwowana, ale starałam się nie krzyczeć, bo inni ludzie którzy tu są maja prawo do spokojnych rozmów.
 -Normalnie.
 -Jak normalnie skoro mnie rozdziewiczyłeś?
 -Każdy żyje swoim życiem.
 -Dobra, a mam do ciebie pytanie-Powiedziałam
 -Jakie?
 -Czy się wczoraj zabezpieczałeś?
 -Nie pamiętam chyba tak, a co?
 -To nie możliwe, że tak, bo jestem w ciąży-powiedziałam przez łzy
 -To nie moje dziecko-zaprzeczał
 -Twoje, bo z nikim innym nie uprawiałam seksu
 -Na pewno nie moje.
 -Dobra spieprzaj z mojego życia!-Nie powstrzymałam się i krzyknęłam. 

(...)
-Nie płacz maleńka-Odezwał się LEON
 -Nie mów do mnie maleńka!-krzyknęłam
 -Dlaczego?
 -Bo nie przyznajesz się do tego, że mnie zapłodniłeś!
 -Bo to nie ja.
 -Wiesz co? Nie na widzę cię!
(...)
 Właściwie wszystkie wspomnienia wróciły. Boją się. Naprawdę boję się, kocham go, ale boję się, że zostawi mnie i Mariką, oraz tą małą istotkę, którą mam pod sercem. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Lu
 __________________________ROZMOWA TELEFONICZNA_____________________
 -Hej Lu.-przywitałam się z przyjaciółką
 -Hej Vilu, stało się coś?-Zapytała zaniepokojona
 -Właściwie tak, ale proszę nie mów nic Diego, bo on od razu powie to Leonowi-błagałam
 -To powiedz co jest takie ważne, że dzwonisz aż z Paryża i mówisz, że nie mam mówić nic Diego?-zapytała
 -Boje się mu powiedzieć po tym co zrobił 2 lata temu, bo jestem w ciąży-powiedziałam, ale jestem w ciąży szeptem.
 -Violu nie bój się. Leon cię kocha. Także kocha Marikę, więc nie masz się o co bać.-wyjaśniła
 -Nie wiem może potem mu powiem, aha i zarezerwujesz mi wizytę u mojego ginekologa?-zapytałam
 -Jasne Violu i mam nadzieję, że się ułoży. Dobra kończę, bo idę z Diego do Fran i Marco.-wyjaśniła
 -Ok miłego spotkania.Pa-Po żegnałam się z nią
 -pa-Po żegnała się ze mną.
________________________________KONIEC ROZMOWY_______________________
Schowałam test do torebki i wyszłam z łazienki. Torebkę położyłam na szklany stolik. Leon i Marika nadal siedzieli na kanapie więc usiadłam na kolanach Leona i pocałowałam go w usta. Marika tego nie widziała, bo była wciągnięta w oglądanie.
 -Może idziemy na basen?-Zapytał Leon
 -Tak-odpowiedziałam. Pobiegłam przebrałam się w strój, Leon ubrał kąpielówki, a Marice także ubrałam strój. Gotowi zeszliśmy na dół.Gdzie znajdował się basen.

Leon i Marica wskoczyli do wody, a ja siedziałam na leżaku.
 -Violu chodź do nas-proponował Leon
 -Nie chcę-odpowiedziałam zgodnie z prawdą
 -Ale ja nie pytam tylko stwierdzam-odpowiedział, wziął mnie na ręce i wszedł ze mną do wody. Stanął przy ściance, klęknął, a mnie posadził na swoich kolanach i pocałował. 
 -Kocham cię-wyznał
 -Ja ciebie też-odpowiedziałam i musnęłam jego usta.
 -Poczekaj chwilę-powiedział Leon i wyszedł z basenu, za chwilę przyniósł małe pudełeczko.
 -Proszę powiedział i znowu kazał usiąść mi na swoich kolanach. W pudełeczku znalazłam to:


 -Tak bardzo cię kocham-powiedziałam i go pocałowałam
 -Ja ciebie też-powiedział.Posiedzieliśmy na basenie jeszcze 2 godziny i wróciliśmy do pokoju, ale była godzina 20, więc Marika poszła spać, a my po oglądaliśmy  jeszcze kilka filmów, wykonaliśmy wieczorne czynności i poszliśmy spać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział wiem, że koszmarny, ale przepraszam. Next nie wiem kiedy, ale może jutro. Ostatni tydzień ferii
                                                                                                                                                  Buziaki

2 komentarze:

  1. Przepraszam że dopiero od tego rozdziału zaczynam pisać ale dopiero zaczęłam czytać twojego bloga rozdziały wspaniałe i kochana nie przestawał pisać ja kocham takie opowiadania o leonecie gdzie jest zły Leon i jest dziecko mam nadzieje że rozdział wkrótce Kasia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki i mam nadzieję, że będziesz czytać

      Usuń