Dziś obudziłem się pierwszy. Wstałem i poszedłem do pokoju córeczki. Już nie spała tylko siedział w łóżeczku i bawiła się zabawką. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni. Moja ukochana już nie spała tylko sprawdzała coś w kalendarzyku, wydało mi się to dziwne, ale nie aż tak. Położyłem obok niej Marikę, ale dziewczynka wstała i zaczęła spinać się na Violettę.~No tak ma już ponad rok~pomyślałem. Marika wdrapała się na brzuch mojej dziewczyny i zaczęła bawić się zabawką. Lecz po chwili znudziło jej się to i pobiegła do swojego pokoju. Gdy nasza córka opuściła pokój Viola wstała i ze spuszczoną głową weszła do łazienki. ~Coś się dzieje~ pomyślałem i podszedłem pod drzwi
-Violu, kochanie co się dzieje?-Zapytałem
-Nic, a co miałoby się stać?-Odpowiedziała pytaniem na pytanie
-No nie wiem...
-Nic, więc się nie martw.-Po jej słowach poszedłem do pokoju naszej kruszynki i ubrałem ją w to:
Gdy wychodziłem z małą z pokoju, który należy do niej zauważyłem Violettę ubraną w to:
-Mama!-Krzyknęła Marika i pobiegła przytulić się do Violi.
-Dziewczyny, a może dziś pójdziemy dziś na basen hotelowy?-Zapytałem
-Tak!-Krzyknęła Marika
-Tak, możemy iść-odpowiedziała Viola, tuląc do siebie córkę.
-Vilu co się dzieje?-Zapytałem z troską
-Nic, ale muszę iść do apteki na dole, a wy idźcie zrobić śniadanie.-powiedziała, podała mi dziecko, wzięła torebkę i wyszła.
-To co robimy na śniadanie mała?-zapytałem
-Naleśniki!-krzyknęła
-Córeczka tatusia-powiedziałem i przytuliłem ją
-I mamusi-dodała, a ja się zaśmiałem. Zeszliśmy na dół i zaczęliśmy przygotowywać śniadanie.
*Violetta*
Poszłam do apteki po to by kupić test ciążowy. Tak myślę, że jestem w ciąży. Miesiączka mi się spóźnia i czuję się inaczej niż przez ten rok. Gdy zeszłam na dół skierowałam się do apteki. Kupiłam
test ciążowy, który schowałam do torebki i jakieś proszki na ból głowy, aby mój chłopak nic nie podejrzewał. Po ''zakupach'' wróciłam do domu, a od progu czuć było piękny zapach naleśników. Poszłam do kuchni, aby zobaczyć czy mój posiłek jest już gotowy.
-O Viola-podbiegł do mnie Leon i musnął moje usta.-Co kupiłaś?-zapytał
-Kupiłam proszki na ból głowy-odpowiedziałam spokojnie
-A boli cię głowa?-dopytywał
-Nie, ale kupiłam na wszelki wypadek
-Ok, a teraz choć zajadać śniadanko, które przygotował twój kochany chłopak i nasza córeczka.-Powiedziała, a ja z uśmiechem wymalowanym na twarzy usiadłam do stołu.
-Smacznego-powiedziała Marika
-Smacznego-odpowiedziałam i zaczęłam konsumować posiłek. Gdy skończyliśmy pozbierałam naczynia i włożyłem je do zmywarki. Gdy weszłam do salonu zobaczyłam Leona i Marikę, którzy są zafascynowani oglądaniem bajek ~No tak mam jedno małe dziecko, ale także jedno duże~ pomyślałam i poszłam do łazienki, biorąc torebkę. Gdy weszłam do łazienki i zamknęłam ją na klucz. Wyjęłam z torebki test ciążowy i wykonałam go. Czekałam i czekałam. Gdy nagle zobaczyłam, że są tam dwie kreski, czyli jestem w ciąży do świetnie. Drugie dziecko. Nagle wróciło do mnie wspomnienia:
-To o czym chciałeś rozmawiać?-Zapytałam beznamiętnie
-O tym żebyś...-Zaczął i zachowywał się tak jakby bał się dokończyć
-Żebym co?-Zapytałam po czym popiłam herbatę.
-Żebyś nie robiła sobie nadziei.
-Jak ja mam nie robić sobie nadziei?-Zapytałam zdenerwowana, ale starałam się nie krzyczeć, bo inni ludzie którzy tu są maja prawo do spokojnych rozmów.
-Normalnie.
-Jak normalnie skoro mnie rozdziewiczyłeś?
-Każdy żyje swoim życiem.
-Dobra, a mam do ciebie pytanie-Powiedziałam-Jakie?
-Czy się wczoraj zabezpieczałeś?
-Nie pamiętam chyba tak, a co?
-To nie możliwe, że tak, bo jestem w ciąży-powiedziałam przez łzy
-To nie moje dziecko-zaprzeczał
-Twoje, bo z nikim innym nie uprawiałam seksu
-Na pewno nie moje.
-Dobra spieprzaj z mojego życia!-Nie powstrzymałam się i krzyknęłam.
(...)
-Nie płacz maleńka-Odezwał się LEON
-Nie mów do mnie maleńka!-krzyknęłam
-Dlaczego?
-Bo nie przyznajesz się do tego, że mnie zapłodniłeś!
-Bo to nie ja.
-Wiesz co? Nie na widzę cię!
-Nie mów do mnie maleńka!-krzyknęłam
-Dlaczego?
-Bo nie przyznajesz się do tego, że mnie zapłodniłeś!
-Bo to nie ja.
-Wiesz co? Nie na widzę cię!
(...)
Właściwie wszystkie wspomnienia wróciły. Boją się. Naprawdę boję się, kocham go, ale boję się, że zostawi mnie i Mariką, oraz tą małą istotkę, którą mam pod sercem. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Lu
__________________________ROZMOWA TELEFONICZNA_____________________
-Hej Lu.-przywitałam się z przyjaciółką
-Hej Vilu, stało się coś?-Zapytała zaniepokojona
-Właściwie tak, ale proszę nie mów nic Diego, bo on od razu powie to Leonowi-błagałam
-To powiedz co jest takie ważne, że dzwonisz aż z Paryża i mówisz, że nie mam mówić nic Diego?-zapytała
-Boje się mu powiedzieć po tym co zrobił 2 lata temu, bo jestem w ciąży-powiedziałam, ale jestem w ciąży szeptem.
-Violu nie bój się. Leon cię kocha. Także kocha Marikę, więc nie masz się o co bać.-wyjaśniła
-Nie wiem może potem mu powiem, aha i zarezerwujesz mi wizytę u mojego ginekologa?-zapytałam
-Jasne Violu i mam nadzieję, że się ułoży. Dobra kończę, bo idę z Diego do Fran i Marco.-wyjaśniła
-Ok miłego spotkania.Pa-Po żegnałam się z nią
-pa-Po żegnała się ze mną.
________________________________KONIEC ROZMOWY_______________________
Schowałam test do torebki i wyszłam z łazienki. Torebkę położyłam na szklany stolik. Leon i Marika nadal siedzieli na kanapie więc usiadłam na kolanach Leona i pocałowałam go w usta. Marika tego nie widziała, bo była wciągnięta w oglądanie.
-Może idziemy na basen?-Zapytał Leon
-Tak-odpowiedziałam. Pobiegłam przebrałam się w strój, Leon ubrał kąpielówki, a Marice także ubrałam strój. Gotowi zeszliśmy na dół.Gdzie znajdował się basen.
Leon i Marica wskoczyli do wody, a ja siedziałam na leżaku.
-Violu chodź do nas-proponował Leon
-Nie chcę-odpowiedziałam zgodnie z prawdą
-Ale ja nie pytam tylko stwierdzam-odpowiedział, wziął mnie na ręce i wszedł ze mną do wody. Stanął przy ściance, klęknął, a mnie posadził na swoich kolanach i pocałował.
-Kocham cię-wyznał
-Ja ciebie też-odpowiedziałam i musnęłam jego usta.
-Poczekaj chwilę-powiedział Leon i wyszedł z basenu, za chwilę przyniósł małe pudełeczko.
-Proszę powiedział i znowu kazał usiąść mi na swoich kolanach. W pudełeczku znalazłam to:
-Tak bardzo cię kocham-powiedziałam i go pocałowałam
-Ja ciebie też-powiedział.Posiedzieliśmy na basenie jeszcze 2 godziny i wróciliśmy do pokoju, ale była godzina 20, więc Marika poszła spać, a my po oglądaliśmy jeszcze kilka filmów, wykonaliśmy wieczorne czynności i poszliśmy spać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział wiem, że koszmarny, ale przepraszam. Next nie wiem kiedy, ale może jutro. Ostatni tydzień ferii
Buziaki.jpg)



Przepraszam że dopiero od tego rozdziału zaczynam pisać ale dopiero zaczęłam czytać twojego bloga rozdziały wspaniałe i kochana nie przestawał pisać ja kocham takie opowiadania o leonecie gdzie jest zły Leon i jest dziecko mam nadzieje że rozdział wkrótce Kasia <3
OdpowiedzUsuńdzięki i mam nadzieję, że będziesz czytać
Usuń